Warszawskie obchody XXIX Dnia Judaizmu w Kościele katolickim - relacja
18/01/2026 | Na stronie od 18/01/2026

Relacja
Dzisiaj odbyły się obchody Dnia Judaizmu w Warszawie w kościele u ss. Sakramentek na Nowym Mieście.
- Homilię o odnowionej Karcie Ekumenicznej powiedział ks. Andrzej Tulej
- Po mszy (o uproszenie miłości), prelekcje wygłosili prof. Stanisław Krajewski i s. Katarzyna Kowalska NDS, zamieszczone poniżej.
Prelekcja s. Katarzyny Kowalskiej NDS
Rozważanie: “Lud Boga” - Księga Rut 1:16 w Dniu Judaizmu
I. Wprowadzenie
Dzisiaj, w Dniu Judaizmu, Kościół katolicki zatrzymuje się, by z wdzięcznością i pokorą spojrzeć na swoje korzenie. Czynimy to w szczególny sposób przez medytację nad słowami Rut, Moabitki, która powiedziała do swojej teściowej Noemi: “Gdzie ty pójdziesz, tam i ja pójdę, gdzie ty zamieszkasz, tam i ja zamieszkam. Twój lud będzie moim ludem, a twój Bóg moim Bogiem” (Rut 1:16).
Te słowa, wypowiedziane przez obcą kobietę, która decyduje się przyłączyć do Izraela, rzucają niezwykłe światło na tajemnicę tego, czym jest “Lud Boga” - lud, który nie tylko pamięta, ale który przez pamięć buduje świat sprawiedliwości i miłosierdzia.
W tradycji żydowskiej Rut zajmuje szczególne miejsce. Rabini widzą w niej wzór ger tzedek – to ten sprawiedliwy który przyłączą się do Izraela. Wg. Rabinów w Talmudzie (Yevamot 47b) jej słowa “Twój lud moim ludem, Twój Bóg moim Bogiem” zawierają całą istotę gerut (przyłączenia się do Izraela). Najpierw “twój lud” - przyjęcie wspólnoty, jej losu, historii i cierpienia, a dopiero potem “twój Bóg” - przyjęcie wiary. To głęboka mądrość: wiara nie jest abstrakcyjna, ale wcielona we wspólnotę żyjącą. To historia którą my chrześcijanie mamy za zadanie się uczyć i zgłębiać.
Rabin Zeʼira w Midraszu Rut Rabba (2:14) mówi: “Księga Rut została dana by pokazać, jak wielka jest nagroda dla tych, którzy czynią czyny miłosierdzia”. Rut Moabitka, przez swoją chesed - miłość miłosierną - staje się prababką króla Dawida, a także przyszłego Mesjasza.
Paradoks jest uderzający: Mesjasz Izraela będzie miał w swoim rodowodzie obcą kobietę. To pokazuje, że Lud Boga ma być otwarty na każdego, kto prawdziwie przyjmuje nauczanie Boga i je praktykuje. Być może poza etnicznymi czy religijnymi przynależnościami.
II. Sobór Watykański II o Ludzie Boga
Ponieważ ciągle jesteśmy w okresie celebracji 65 rocznicy zakończenia soboru Wat II warto wrócić do soborowych dokumentów w kontekście tematu o Ludzie Boga
Sobór Watykański II w Konstytucji dogmatycznej Lumen Gentium (rozdział II) mówi o Kościele jako “Ludzie Bożym”. To fundamentalna kategoria eklezjologiczna, która łączy nas z Izraelem i Jego wybraniem i obietnicami danymi patriarchom, matriarchiniom, prorokom i prorokiniom. Kościół zaś rozumie siebie w ciągłości z tymi obietnicami i wybraniem. Ale – to sobór wskazuje na kluczową tezę - nie zamiast Izraela, ale w tajemniczej jedności z nim.
Deklaracja Nostra Aetate (1965), a jeszcze wyraźniej późniejsze dokumenty Kościoła, podkreślają, że Przymierze Boga z Izraelem nigdy nie zostało odwołane. Z czasem powstanie metafora o relacji między Izraelem a Kościołem np. jako rodzeństwa , czy obraz współczesnego judaizm i chrześcijaństwo jako dwóch siostrzanych religii które mają jedno źródło. To oznacza rewolucję w rozumieniu “Ludu Bożego”: nie ma “starego” Izraela zastąpionego przez “nowy” Kościół. Są dwie wspólnoty Przymierza, które w tajemniczy sposób pozostają w relacji do tego samego Boga Abrahama, Izaaka i Jakuba, Sary Rebeki, Racheli, Lei, Rut, Jezusa i Miriam.
III: Pamięć jako fundament tożsamości Ludu Bożego
Rut, mówiąc “Twój lud moim ludem”, przyjmuje żydowski wymiar pamięci (zachor) . Przyjmuje na siebie ciężar historii Izraela - historię ucisku, ale też historię wyzwolenia. Staje się częścią ludu, który pamięta.
Dla nas, chrześcijan, włączanych w misterium Ludu Boga, jesteśmy wezwani do pamięci: zarówno obietnic Bożych związanych z przymierzem , jak i pamięć musi obejmować także najtragiczniejsze wydarzenia. Shoah - Holocaust - jest punktem zwrotnym w naszym rozumieniu relacji z Żydami. Nie możemy udawać, że antyjudaizm i antysemityzm, który przez wieki był obecny w nauczaniu chrześcijan nie przyczynił się do tej tragedii.
IV: Od pamięci do sprawiedliwości. Tikkun Olam - naprawa świata jako zadanie Ludu Bożego
W tradycji żydowskiej koncepcja budowania królestwa Boga jest fundamentalna. Izrael został wybrany nie dla siebie samego, ale aby być “światłością dla narodów” (Iz 49,6). To powołanie jest praktyczne: oznacza budowanie świata według sprawiedliwości Bożej. Dziś wielu używa kabalistycznego terminu tikkum olam (które ma również inne znaczenie, ale warto je wspomnieć tutaj) jako naprawy świata, tzn podjęcie z Bogiem współodpowiedzialności za tworzenie świata bardziej sprawiedliwego i pełnego współczucia, poprzez aktywność społeczną, troska o stworzenie i etyczne życie. Wielu myślicieli żydowskich i aktywistów widzi potrzebę naprawy świata z każdym człowiekiem, dla którego sprawiedliwość jest w centrum.
Prorocy nieustannie przypominali Izraelowi, że prawdziwa służba Bogu nie polega tylko na kulcie rytualnym, ale przede wszystkim na sprawiedliwości społecznej: “Czy post, jaki sobie wybieram, nie polega raczej na tym: rozerwać kajdany zła, rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych, połamać wszelkie jarzmo? Czy nie polega na tym, byś łaknącemu kromę chleba łamał?” (Iz 58,6-7). To wołanie z świętych tekstów, które mamy wspólne, jest również dal chrześcijan. Często lubi używać frazy „ pomodlę się za Ciebie” to jest ważne ale podjęcie zaangażowania na rzecz ubogich, sieroty i wdów, uchodźców i migrantów, konkretnych czynów jak choćby wpłata paru groszy dla zmarzniętego Kijowa nie może być pominięta.
V. Rut jako model sprawiedliwości społecznej
Historia Rut jest osadzona w systemie sprawiedliwości społecznej Tory. Kiedy Rut zbiera kłosy na polu Boaza, korzysta z prawa leket - pozostawiania kłosów dla biednych, wdów i obcych (Kpł 19,9-10). Boaz, przestrzegając Tory, pozwala jej zbierać, a nawet nakazuje swoim robotnikom celowo zostawiać więcej kłosów.
To nie jest jałmużna, ale sprawiedliwość. Biedni mają prawo do zbierania, a właściciele ziemi mają obowiązek im to umożliwić. Rut, obca, wdowa – bezbronna kobieta - jest chroniona przez system sprawiedliwości oparty na pamięci: “Pamiętaj, żeś był niewolnikiem w Egipcie” (Pwt 24,22).
Tradycja prorocka Izraela jest jednoznaczna: Bóg staje po stronie ubogich, wdów, sierot i obcych. Prorok Amos woła: “Niech raczej płynie prawo jak woda, a sprawiedliwość jak strumień nieustanny” (Am 5,21.24).
To przesłanie przejął Jezus, sam Żyd zakorzeniony w tradycji prorockiej. Błogosławieństwa z Kazania na Górze (Mt 5) są echem żydowskiej troski o sprawiedliwość. “Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości” - to ma być wpisane w DNA każdego, kto chce być częścią Ludu Boga. Papież Franciszek bardzo głośno wołał, a dziś Leon XIV nieustannie przypominają o godności osoby ludzkiej, o sprawiedliwości społecznej, o “opcji preferencyjnej dla ubogich”.
Lud Boga ma wołać głosem proroka, który pamięta o wyjściu z niewoli i dlatego nie może zgodzić się na nowe formy zniewolenia, podejmowania działań wojennych, grabieży i uchwala praw przeciwko godności i wolności ludzkiej. Lud Boga musi pamiętać o historii, w tym o Zagładzie której upamiętnienie się zbliża, aktywnie pamiętać tzn podejmować działanie przeciwko wszelkie formie antysemityzmu, rasizmowi czy dehumanizacji. To jest świętym obowiązkiem każdego człowieka, a szczególnie tych, którzy widza się częścią Ludu Boga.
“Gdzie ty pójdziesz, tam i ja pójdę”. To jest droga. Nie doktryna, nie teologia spekulatywna, ale droga szczególnie dzisiaj to droga razem - droga przez historię, droga przez cierpienie, droga przez budowanie sprawiedliwości, droga ku pełni Królestwa Bożego.
- Lud Boga to Lud pamięci - przyjmujemy na siebie historię zbawienia i historię grzechu
- Lud sprawiedliwości - powołani do budowania świata według prawa Bożego, które chroni słabych
- Lud nadziei - wierzymy, że Bóg dokończy swoje dzieło zbawienia, a naszym zadaniem jest wspólnie włączyć w Boże dzieło.
Niech słowa Rut: “Twój lud moim ludem, Twój Bóg moim Bogiem” przypominają nam, że Lud Boga jest ludem pielgrzymującym ku sprawiedliwości i pokojowi, ludem który pamięta i który buduje - tu i teraz - świat bardziej ludzki, bardziej sprawiedliwy, bardziej godny dzieci Bożych.
Prelekcja Stanisława Krajewskiego
Biblijna Księga Rut w tradycji żydowskiej
(Nieco rozszerzona wersja wystąpienia z okazji Dnia Judaizmu – 18.01.2026 w Warszawie)
Księga Rut jest piękna i ważna. – Czy na pewno? – może spytać ktoś, wcale niekoniecznie powodując się motywacją antyreligijną. Wielu z nas ta księga może wydać się całkowicie anachroniczna. Opisuje perypetie kobiet, których mężowie zmarli, więc ich dalszy los miał zależeć od znalezienia miejsca w szeroko pojętej rodzinie. Teściowa wraca do swego klanu w Betlejem, z nią idzie jej owdowiała synowa Moabitka Rut i w wyniku kolejnych wydarzeń ona też znajduje tam w Judei swoje miejsce, zostaje poślubiona przez członka rodziny. Rodzi syna, którego wnukiem jest król Dawid. W świecie nowoczesnym kobiety są względnie niezależne i ich los nie zależy od znalezienia męża. Co prawda daleko nie wszędzie na świecie tak jest, ale będąc w środku dzisiejszej Warszawy, trudno się utożsamić z tak opisaną sytuacją Rut. Co jest więc w niej godnego uwagi?
Księga Rut jest czytana w synagogach – w całości – w czasie święta Szawuot (Tygodni). Należy więc zobaczyć w niej przesłanie albo chociażby należało przypisać jej przesłanie, które jest nadal, a najlepiej zawsze, aktualne. Powiązanie ze świętem Szawuot jest takie, że akcja księgi rozgrywa się w czasie żniw jęczmienia i pszenicy, co pasuje do rolniczego aspektu tego święta. Jednak ponadto Szawuot upamiętnia Objawienie, nadanie Izraelowi Tory na Synaju.
To jest najistotniejszy motyw – centralny filar całego funkcjonowania Izraela od czasów biblijnych do teraz. Muszę dodać, iż faktem jest, że w ostatnich pokoleniach bardzo wielu Żydów próbowało od tego abstrahować. A gdy mowa o objawieniu, odwołujemy się do tradycji judaizmu. Tak czy inaczej Rut jest najlepszym przykładem konwersji na judaizm, przyłączenia się do wspólnoty Izraela. I nie chodzi tu bynajmniej o włączenie się poprzez małżeństwo. Owszem ono miało miejsce, ale dla rabinów Rut jest wręcz archetypem konwersji, czyli szczerego, dobrowolnego, świadomego przyjęcia Tory.
Ta interpretacja opiera się na słynnych wersetach 1, 16-17, w których czytamy słowa Rut do Noemi: „… gdziekolwiek pójdziesz, ja pójdę, gdziekolwiek będziesz mieszkać, ja będę mieszkać, twój lud będzie moim ludem, a twój Bóg – moim Bogiem. Gdzie ty umrzesz, tam i ja umrę i tam będę pogrzebana.” Deklaruje zatem lojalność wobec wspólnoty Izraela i wobec Boga Izraela. Aż po grób. To było i pozostaje podstawą, jest uznawane za (jedynie) właściwą motywację konwersji. Rut jest uznana za przykład modelowy, bo akceptuje i lud, i wiarę, i perspektywę trudnych konsekwencji, nawet śmierci. Czyni to dobrowolnie, bez nadziei na korzyści, z czystej miłości, życzliwości, z przekonania. Niektóre interpretacje midraszowe podkreślają, że w tej opowieści są obecne elementy, które powinny charakteryzować procedurę konwersji: np. Noemi najpierw ją odwodzi od tego kroku; ustępuje dopiero, gdy Rut – w przeciwieństwie do swojej szwagierki – okazuje się zdeterminowana, niewzruszona w swej decyzji.
Istnieje ciekawy problem prawno-religijny, który rzuca się w oczy każdemu znawcy Tory. W Księdze Powtórzonego Prawa 23,4-5 jest powiedziane, że „Nie wejdzie Ammonita ani Moabita do zgromadzenia PANA…” Jak zatem Rut, która była Moabitką, mogła być przyjęta, zostać żoną Boaza? Zasadnicze rozwiązanie zawarte w Talmudzie opiera się na zinterpretowaniu tego zakazu jako odnoszącego się do mężczyzn a nie do kobiet: „Moabita – ale nie Moabitka; Ammonita – ale nie Ammonitka”. Rzecz w tym, że pogwałcili obowiązek gościnności mężczyźni, którzy o tym decydowali, a nie kobiety. Inni, w tym Raszi w wieku XI, dodają, że w sensie prawnym po konwersji Rut jest Izraelitką, a nie Moabitką. Abraham Ibn Ezra w XII wieku i Ramban w XIII wieku wskazują z kolei, że Rut jako osoba, która do Boga Izraela „przylgnęła”, nie podlega zakazowi.
Wielu klasycznym żydowskim komentatorom chodzi o to, żeby genealogia Dawida była bez zarzutu. Zarazem są inni, którzy podkreślają, że godne uwagi jest właśnie pochodzenie od konwertytki, imigrantki przybyłej z nieakceptowanego ludu, samego króla Dawida – niezmiernie ważnej postaci, która miała swoje wzloty i porażki, ale zostawiła nam wedle tradycji psalmy, nadal będące językiem liturgii żydowskiej (i w znacznym stopniu również chrześcijańskiej).
Oznacza to potrzebę życzliwego przyjmowania każdej osoby, która szczerze chce się przyłączyć, wykazała odpowiednią determinację i wiedzę, chce się podjąć obowiązków, uczestniczyć w losie żydowskim, poczuwać się do odpowiedzialności za kontynuowanie misji Izraela. Bo tak jak z Rut wywodzi się Dawid, z każdej takiej przyjętej do Izraela osoby może w którymś pokoleniu narodzić się potomek, który okaże się Mesjaszem.
Konwersja oznacza stanie się Żydem czy Żydówką. W każdym sensie. Jak wiemy, często stosowane jest rozróżnienie między Żydami w sensie narodowym a Żydami w sensie religijnym. Co więcej, po polsku istnieje nawet rozróżnienie w pisowni: dużą literą pisać mamy słowo „Żyd” w sensie narodowym, a małą „żyd” w sensie religijnym. Do tych rozróżnień tożsamościowych niektórzy dodają jeszcze bycie Żydem w sensie kulturowym, a inni – tylko z pochodzenia, a do tego dochodzi całe spektrum możliwych stopni identyfikacji z Izraelem jako państwem, a dla niektórych właśnie z diasporą jako osobnym sposobem bycia Żydem.
Wszystko to daje bardzo skomplikowane uniwersum tożsamości. Nic dziwnego, że Żydzi są często ekspertami od spraw tożsamościowych. Co prawda w obecnych czasach, w świecie zachodnim, a Polska już do niego w pełni przynależy, zmiany społeczne są tak szybkie, że niemal wszyscy czują zawirowania związane z tożsamością, a zatem wszyscy stają się – albo staną – znawcami problemu tożsamości. Cytując ten i kilka innych cech współczesnego społeczeństwa – np. fenomen powszechnej urbanizacji, mobilności, dominacji pracy umysłowej – pewien badacz, Yuri Slezkine w książce „Wiek Żydów”, uznał, że wszyscy stali się „Żydami”. Choć jest w tym spostrzeżeniu coś trafnego, to oczywiście nie sposób potraktować takich dywagacji dosłownie.
Wracając do postaci Rut, jest istotne, że mówi ona zarówno „twój lud” jak i „twój Bóg”. Tak jakby chciała powiedzieć – używając aktualnych terminów – że chodzi i o narodowość, i o wiarę. Jakby czyniła to wbrew tym współczesnym Żydom, którzy uznają, że tradycja religijna już nie ma znaczenia, bo im by wystarczyło „twój lud”, oraz wbrew tym, którzy żydowskość sprowadzają do religii, bo im by wystarczyło „twój Bóg”. Ta podwójność podkreślona w Księdze Rut i przepajająca całą tradycję, sugeruje, że żadne jednoznaczne ogólne kategorie nie wystarczą, bo upraszczają i wypaczają rzeczywistość. Bowiem żydowska rzeczywistość jest taka, że nie chwytają jej żadne standardowe określenia: nie pasuje żadne ze stosowanych częściej lub rzadziej terminów: religia, wyznanie, lud, naród, plemię, klan, kasta, rodzina.
Współcześni Żydzi próbowali dopasować któreś z nich: kulturowo zasymilowani Żydzi na Zachodzie od 19-go wieku mówili, że chodzi tylko o religię, wyznanie. A od początku 20-go stulecia syjoniści – początkowo raczej świeccy – oraz radykalnie świeccy Bundowcy – czyli socjaliści kultury jidysz – mówili, że Żydzi to naród obok innych narodów. Syjoniści postawili sobie za cel normalizację: żeby Żydzi byli narodem jak każdy. Zasadniczym krokiem do tego celu miało być ustanowienie państwa na ziemi, z której Żydzi się wywodzą, znanej jako Ziemia Izraela. Powrót i suwerenność narodowa.
Czy ta normalizacja się udała? Można zdecydowanie wątpić, patrząc na ostatnie dekady, a zwłaszcza lata, funkcjonowania Izraela i Żydów. Cokolwiek dobrego lub niepochlebnego powiedzieć można o Państwie Izraela, najmniej pasuje określenie, że jest jak inne państwa. Inne niż wobec pozostałych państw są kryteria doń stosowane, inne oczekiwania, inne relacje z sąsiadami, inna rola w świecie, inny ma sens w porządku świata.
Z kolei pewne nadal żywe tradycje traktują Żydów trochę jak rodzinę. Np. konwersja, której Rut jest przykładem, to nadal coś bliższego w pewnym sensie adopcji niż przemianie czysto religijnej. A mimo to aspekt religijny jest fundamentalnie ważny. Nie można go pominąć. Jak u Rut: twój lud i twój Bóg.
Żadne określenie stosowane wobec grup społecznych w pełni nie pasuje. Ja uważam – i jest to w zgodzie z żydowską tradycją – że jest tak dlatego, iż my, Żydzi, stanowimy grupę specyficzną. Na tyle inną, że normalne terminy nie całkiem pasują. Oczywiście to też grupa podobna do innych – narodów, wyznań, rodzin, plemion – ale na tyle szczególna, że te kategorie nie oddają istoty sprawy.
Na czym owa specyfika polega? Podam definicję zgodną z tradycją, ale nie dającą się zastosować w socjologii. Otóż spoiwem tej szczególnej grupy jest specjalny, wspólny stosunek do Stwórcy, a raczej relacja, która jest dwustronna, a określa się ją jako przymierze Boga z Izraelem. Chodzi o bycie kolektywnym świadkiem Boga. Świadectwo ma być dawane poprzez sposób życia, utrzymywanie pamięci o Objawieniu, czyli Wyjściu z Egiptu i nadaniu Tory, przez dyscyplinę rytualną i praktykowanie sprawiedliwości, tworzenie społeczności ludzi równych i wolnych.
Nie twierdzę, że to się nadzwyczajnie udaje, daleko do tego, a liczne idolatrie zagrażają Żydom jak wszystkim. (Np. ostatnio pojawiła się możliwość popadnięcia w idolatrię ziemi i mocy militarnej.) Żydzi nietradycyjni raczej odrzucają myśl, że Żydzi to wedle formuły Tory „królestwo kapłańskie” oraz „naród święty”. Jednak często i oni uznają w praktyce szczególność Żydów. Nawet jeśli to w słowach negują. Np. oczekują od Żydów – oraz od żydowskiego państwa – szczególnie dobrego zachowania i oburzają się, gdy go nie widzą.
Bo choć w całej Księdze Rut Bóg prawie nie występuje, nie ma cudów, jest tylko historia, ludzkie relacje i prawo nakazujące dbanie o słabszych, społecznie upośledzonych, ludzi bez majątku lub – mówiąc współczesnym językiem – kapitału społecznego – którzy np. mogą zbierać kłosy pozostawiane na polu przez żniwiarzy, a zwłaszcza na nieruszanych przez żeńców rogach pola, jak czyni to Rut – choć więc Bóg jest jakby nieobecny, co jest dodatkowym powodem, żeby traktować ten tekst jako odpowiadający i naszym czasom, to jednak Rut mówi nie „twoja rodzina”, ale „twój lud i twój Bóg”. To są aspekty nierozłączne.
Dlatego każdy – wedle polskiej pisowni – „żyd” małą literą jest automatycznie „Żydem” dużą literą. Pisanie dużą literą jest zawsze adekwatne. Pisanie małą jest zatem niepotrzebne. Co więcej, jest mylące, bo trzeba zdecydować, że ktoś jest jedynie wyznawcą judaizmu, a nie członkiem specyficznej grupy, zwanej zwykle, choć niezbyt trafnie, narodem. A taka decyzja jest częstokroć trudna, a nawet niemożliwa. Dlatego piszmy słowo „Żyd” zawsze dużą literą! Bardzo wszystkich o to proszę.
W Polsce dzisiejszej, w naszych gminach żydowskich jest szereg osób, które poszły drogą Rut i przeszły konwersję. Czasem miały żydowskie korzenie – znane lub podejrzewane – czasem nie. Obecnie tworzą ważną część naszych społeczności. Ponieważ musiały przejść długotrwały kurs judaizmu, z reguły wiedzą znacznie więcej o tradycji niż Żydzi z głęboko zasymilowanych, niereligijnych domów. One same wybrały Torę i związane z tym obowiązki. Wedle prawa rabinicznego ich status jest taki sam jak urodzonych Żydów.
Historia Rut nie traci swojej współczesnej wymowy: konwertytka, imigrantka stała się źródłem błogosławieństwa dla Izraela. Tradycja określa to jako ukryte działanie Opatrzności. Jest to nieustająca lekcja dla Żydów i dla wszystkich innych, którzy Biblię traktują poważnie. A więc w pierwszym rzędzie dla chrześcijan. Oby ta księga oraz ten Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce były źródłem porozumienia, wzajemnego szacunku Żydów i katolików w Polsce.