Jak Zachód opowiada sobie konflikt izraelsko-palestyński - i dlaczego ta opowieść jest systemowo fałszywa.
01/02/2026 | Na stronie od 02/02/2026
Zacznijmy od okładki. Bo ona też jest częścią tej opowieści.
Tytuł "Co izraelscy żołnierze robią palestyńskim dzieciom" (Wydawnictwo Stapis. Data 1. wyd. 2020. [red.]) nie jest zaproszeniem do lektury. Jest prowokacją.
Zacznijmy od okładki. Bo ona też jest częścią tej opowieści. Tytuł "Co izraelscy żołnierze robią palestyńskim dzieciom" nie jest zaproszeniem do lektury. Jest prowokacją. Celową, precyzyjnie skonstruowaną, obliczoną na automatyczną reakcję. To tytuł, który czytelnik ma "rozpoznać" zanim jeszcze otworzy książkę - rozpoznać jako akt oskarżenia, moralny wyrok, gotową tezę. I dokładnie w tym momencie autor zaczyna swoją grę z czytelnikiem. Bo ta książka nie potwierdza tego, co tytuł sugeruje. Ona rozbraja sam mechanizm, który takie tytuły produkuje.
Okładka działa więc jak test. Kto zatrzyma się na niej - tej książki nie przeczyta. Kto wejdzie dalej, szybko zrozumie, że nie ma do czynienia ani z publicystyką emocji, ani z moralistyką pisaną pod zachodnią wrażliwość. Ma do czynienia z tekstem, który systematycznie, cierpliwie i bez taryfy ulgowej pokazuje, jak powstaje fałszywy obraz Izraela.
Warto też powiedzieć jasno, kim jest autor. Andrzej Koraszewski to publicysta, eseista, analityk, człowiek o rzadkiej dziś umiejętności łączenia historycznej wiedzy, kompetencji językowych, znajomości regionu i logicznej dyscypliny myślenia. Przez lata prowadził - wspólnie z żoną Małgorzatą - blog, który dla wielu czytelników był jednym z nielicznych miejsc w polskim internecie, gdzie o Izraelu i Bliskim Wschodzie można było czytać bez propagandy, bez sentymentalizmu i bez moralnego szantażu. Dlatego tym bardziej cenię zaproszenie do współtworzenia tej przestrzeni. Dopiero z tym wstępem mogę wejść w samą książkę.
To nie jest książka o "izraelskiej przemocy". To jest książka o kłamstwie, które ją produkuje.
To nie jest książka o "izraelskiej przemocy". To jest książka o kłamstwie, które ją produkuje. Tytuł Co izraelscy żołnierze robią palestyńskim dzieciom działa jak zapalnik. Wystarczy rzut oka, by uruchomić gotowy repertuar skojarzeń, oskarżeń i oburzenia. I dokładnie na tym polega jego przewrotność. Bo Andrzej Koraszewski nie pisze książki o tym, co wydaje się, że robi Izrael. Pisze książkę o tym, jak Zachód opowiada sobie konflikt izraelsko-palestyński - i dlaczego ta opowieść jest systemowo fałszywa. Ta książka składa się z krótkich form: felietonów, analiz, polemik i reporterskich rekonstrukcji. Ich wspólnym mianownikiem jest żelazna faktografia i konsekwentne obnażanie mechanizmów manipulacji - od języka mediów, przez dobór tytułów, aż po "eksperckie" komentarze, które z rzeczywistością mają luźny związek.
Jednym z głównych tematów książki jest fetysz "proporcjonalności". Autor pokazuje, jak to pojęcie - wyrwane z prawa konfliktów zbrojnych - stało się moralną maczugą. Gdy giną Izraelczycy, mówi się o "eskalacji". Gdy Izrael odpowiada na ostrzał rakietowy, zamachy, próby masowego sforsowania granicy, natychmiast pojawia się pytanie: "czy odpowiedź nie była nieproporcjonalna?". Koraszewski rozkłada to pytanie na czynniki pierwsze, pokazując, że liczenie trupów jako argument moralny jest intelektualnym nadużyciem - i że w żadnym innym konflikcie świata Zachód nie stosuje tej samej logiki. Bardzo mocny fragment książki dotyczy sposobu relacjonowania wydarzeń w Gazie przez zachodnie media. Autor pokazuje konkretne przykłady: jak rakietowy ostrzał Izraela staje się w tytułach "wymianą ognia", jak znika informacja o tym, kto zaczął, jak przemoc organizowana przez Hamas jest opisywana językiem spontanicznego "protestu".
Szczególnie przejmująca jest analiza tzw. "marszów powrotu" - wydarzeń przedstawianych jako pokojowe demonstracje, podczas gdy ich przywódcy otwarcie mówili o zamiarze zniszczenia Izraela, a uczestników zachęcano do użycia przemocy. Książka bardzo precyzyjnie pokazuje również ciągłość antyżydowskich mitów, które dziś występują pod postacią "krytyki Izraela".
Jest tu rozdział poświęcony mitowi Chazarów - teorii rzekomego nieżydowskiego pochodzenia europejskich Żydów - rozbrojony zarówno historycznie, jak i genetycznie. Autor pokazuje, jak te narracje, skompromitowane naukowo, wracają dziś w obiegu publicznym, często legitymizowane przez osoby z akademickimi tytułami.
Niezmiernie cenne są fragmenty dotyczące świata arabskiego, bo Koraszewski nie pisze o nim w sposób uproszczony. Przypomina fakty często całkowicie nieobecne w europejskiej debacie: masowe wypędzenie Żydów z krajów arabskich po 1948 roku, odpowiedzialność przywódców arabskich za kryzys uchodźczy Palestyńczyków, a także współczesne głosy arabskich intelektualistów i publicystów, którzy mówią wprost o błędach własnych społeczeństw i o tym, jak nienawiść do Żydów zatruła ich politykę i kulturę.
To nie jest książka, która "usprawiedliwia wszystko, co robi Izrael". To książka, która odmawia uczestnictwa w kłamstwie i która przypomina, że Izrael od początku swojego istnienia funkcjonuje w warunkach permanentnego zagrożenia, że wojna nie jest jego wyborem, i że moralizowanie z bezpiecznej odległości tysięcy kilometrów jest luksusem, na który Izrael nie może sobie pozwolić.
Dla mnie ta lektura ma również wymiar osobisty. Tym bardziej mi miło, że Andrzej zaprosił mnie jako jedną ze współautorek jego blogu, który prowadził wspólnie z Małgorzatą. To zaproszenie do rozmowy prowadzonej na faktach, nie na emocjonalnych skrótach. Do rozmowy trudnej, ale uczciwej.
Polecam tę książkę wszystkim, których Bliski Wschód naprawdę interesuje - nie jako moralny spektakl, lecz jako realny konflikt w realnym świecie. To lektura wymagająca, ale właśnie dlatego potrzebna. W czasach, gdy większość czyta tylko tytuły, Koraszewski przypomina, że myślenie zaczyna się dopiero wtedy, gdy tytuł przestaje wystarczać.
Anne Goldschmid
Więcej do przeczytania