Chrześcijańska lektura Biblii w obliczu dialogu z judaizmem

Mimo że już od dziesięcioleci prowadzony jest dialog chrześcijańsko-żydowski, a oficjalne dokumenty i deklaracje potwierdzają prawomocność religii obu partnerów dialogu, to chrześcijańska lek

(fot. StockSnap/pixapay)

Źródło: Jednota NR 4/2020, s. 20–22

Andrzej P. Kluczyński

Religie chrześcijańska i żydowska są sobie wyjątkowo bliskie. Chrześcijaństwo wyrasta z judaizmu, dzieli z nim także święte księgi, a mianowicie te, które wchodzą w skład Starego Testamentu. Owa bliskość skutkowała potrzebą podkreślania własnej tożsamości, nierzadko poprzez negację poglądów i zasad drugiej religii. Z drugiej strony nawet wzajemna krytyka nie chroniła przed przejmowaniem przez jedną religię elementów charakterystycznych dla drugiej. Obie religie posiadają także własne tradycje interpretacji Biblii. Mimo że już od dziesięcioleci prowadzony jest dialog chrześcijańsko-żydowski, a oficjalne dokumenty i deklaracje potwierdzają prawomocność religii obu partnerów dialogu, to chrześcijańska lektura Biblii do dzisiaj bywa nieprzyjazna Żydom.

Charakter tego rodzaju „nieprzyjaznej” interpretacji jest trochę inny w przypadku tekstów odpowiednio Starego i Nowego Testamentu. W interpretacji tekstów Nowego Testamentu chodzi głównie o tzw. antyżydowskie teksty nowotestamentowe (np. J 8,44; Mt 27,25; 23,35; Ap 2,9; 3,9; 1 Tes 2,15). Chrześcijańska lektura tekstów Starego Testamentu cierpiała zaś często z powodu deprecjonowania wagi Biblii hebrajskiej oraz takiego odczytywania jej tekstów, które wykluczało wszelkie interpretacje poza chrystologicznymi, a przez to pozbawiało Żydów – oczywiście z chrześcijańskiego punktu widzenia – prawa do właściwej interpretacji Biblii.

Mimo dużego postępu w dialogu chrześcijańsko-żydowskim, chrześcijańskie publikacje z dziedziny biblistyki, nawet te z ostatnich lat, zawierają wypowiedzi, które zdają się odzwierciedlać stereotypy i uprzedzenia, traktują Stary Testament jako reprezentujący niższą od nowotestamentowej moralność, czy też widzą w Nowym Testamencie jedyny klucz do zrozumienia Starego Testamentu. Ze względu na skrótowy charakter niniejszego tekstu nie będą przytaczane w nim konkretne publikacje prezentujące przykłady na chrześcijańską lekturę Starego Testamentu nieprzyjazną Żydom, lecz tylko ogólne poglądy i stwierdzenia znajdujące w takich publikacjach swoje odzwierciedlenie.

W chrześcijańskich publikacjach poświęconych Biblii spotkać można opinie, wedle których Stary Testament to nie jest jeszcze chrześcijaństwo i nie możemy od Starego Testamentu oczekiwać dojrzałych chrześcijańskich postaw. Oczywiście różnica między Starym a Nowym Testamentem jest duża i oczywista dla każdego, kto czytał te księgi, jednakże Nowy Testament nie prezentuje postaw etycznych, które nie byłyby znane Biblii hebrajskiej (Kpł 19,17n; Wj 23,4nn; Prz 24,17; 25,21). W tego rodzaju wypowiedziach uwidacznia się przekonanie, że Biblia hebrajska jest jakościowo gorsza od pism Nowego Testamentu, że nie tylko nie jest tak wysublimowana teologicznie, ale i znajduje się na niższym szczeblu pod względem moralnym.

Po takim stwierdzeniu nasuwa się pytanie o moralność osób, które swoją pobożność i etykę budują przede wszystkim na Biblii hebrajskiej. Czy stoją one niżej pod względem moralności od tych, którzy za normę wiary i pobożności przyjmują teksty Nowego Testamentu?

Do tego – jak zostało to wspomniane – księgi Starego Testamentu postrzegane są nierzadko nie jako samodzielne, autonomiczne dzieło, ale jako literatura nabierająca wartości religijnej dopiero, czy też wyłącznie w zestawieniu z tekstami Nowego Testamentu i podczas lektury przez nowotestamentowy pryzmat. I nie chodzi tu tylko o stwierdzenia o charakterze dogmatycznym, traktujące Biblię jako całość, ale także o egzegezę poszczególnych perykop, które mają nieść chrystologiczne znaczenia czy też wprost zapowiadać osobę Jezusa z Nazaretu.

Z przekonania takiego wynikać może lekceważące podejście do Biblii hebrajskiej i bardzo stronnicza, wręcz apologetyczno-dogmatyczna jej lektura. Podejście takie skutkowało pozbawianiem Żydów prawa do właściwej interpretacji Biblii. Jako przykład można podać tzw. Izajaszowe pieśni o słudze Pana (Iz 42,1–4; 49,1–6; 50,4–9; 52,13–53,12). Nie jest wykluczone, że postać sługi należy utożsamiać z Deutero-Izajaszem, czyli działającym w połowie VI w. p.n.e. autorem znacznej części tekstów w rozdziałach Iz 40–55.

W bardzo wielu publikacjach zarówno katolickich, jak i protestanckich pieśni o słudze Pana interpretowane są przez pryzmat Nowego Testamentu jako mówiące wprost i wyłącznie o Jezusie Chrystusie. W ten sposób teksty Nowego Testamentu napisane sześćset lat później miałyby być kluczem do interpretacji czterech wcześniejszych utworów.

Podobnie ma się rzecz z tak zwanymi starotestamentowymi zapowiedziami mesjańskimi (Iz 7,10–17; 9,1–6; 11,1–8; Mi 5,1–4; Za 9,9–10), które dość dobrze dają się wyjaśniać na tle złożonej historii Izraela, zaś w chrześcijańskich publikacjach uważane są za teksty, w których interpretacja chrystologiczna jest „właściwa”, „pełna” i pozwalająca na ostateczne zrozumienie danej perykopy biblijnej.

W jaki sposób zatem chrześcijanin powinien czytać Biblię Pierwszego Przymierza, ażeby lektura ta nie była wroga Żydom, a zarazem miała charakter chrześcijański? Postulaty przedstawione zostaną w kilku punktach.

  1. Pierwszym podstawowym założeniem, bazującym na tekstach nowotestamentowych, a przede wszystkim na Liście apostoła Pawła do Rzymian, jest przyjęcie, że Izrael nie został przez Boga odrzucony, przymierze zawarte z Izraelem jest wieczne, Kościół zaś nie jest substytutem Izraela i nie zajmuje jego miejsca. Akceptacja tego przekonania oznacza, że Szechina – Boża obecność – jest pośród Izraela, Bóg działa zaś w Nim w sposób zbawczy. Kościół i nie-Żydzi mogą w pełniejszy sposób zrozumieć Bożą miłość zakładając tylko, że Izrael pozostaje wciąż najdroższym dziedzictwem Wszechmogącego, i że właśnie w takiej sytuacji Bóg, mimo objawienia się swojemu ludowi Izraelowi i udzielenia mu obietnic, skierował swoje oblicze ku nie-Żydom, poprzez przyznanie się do dzieła Jezusa z Nazaretu, włączając ich w przestrzeń wiary, przekonań i oczekiwań, w której Izrael się znajdował.

    Jako dobry przykład owego włączenia w teologiczną i duchową rzeczywistość Izraela można podać modlitwę chrześcijan „Ojcze nasz”. Ma ona bardzo żydowski charakter, jest bowiem skrótem tego, co pobożni Żydzi odmawiają codziennie w modlitwie Szmone Esre. Do wspólnych elementów należy świętość imienia Bożego (prośba trzecia w modlitwie Szmone Esre), prośba o wybaczenie (prośba szósta), zbawienie (prośba siódma), o plon (prośba dziewiąta), o przywrócenie królestwa (prośba piętnasta), Bóg nazywany jest „naszym królem i ojcem” (prośba szósta).

Żydowska niezgoda na akceptację głównego – chrystologicznego – założenia chrześcijaństwa wynika nie z czego innego, jak tylko z wierności wobec Tory. Zgodnie z tym, co mówił apostoł Paweł (Rz 11,33–36), a później deklaracja „Dabru Emet”: „Różnica pomiędzy Żydami a chrześcijanami nie może być przezwyciężona siłami ludzkimi. Stanie się to, gdy Bóg zbawi cały Świat, jak obiecuje Pismo”[1]. Pogląd o trwałości przymierza Boga z Izraelem implikuje przekonanie o prawomocnej teologicznie lekturze judaizmu Biblii hebrajskiej.

  1. Osiągnięcia współczesnej biblistyki nie pozwalają na alegorezę, czyli wczytywanie w teksty Biblii hebrajskiej znaczeń, których w niej nie było. Pokazują one, że tzw. chrystologiczne zapowiedzi mesjańskie dają się doskonale interpretować przez pryzmat złożonej historii Izraela. Nowotestamentowe perykopy przywołujące fragmenty starotestamentowe, mające mieć chrystologiczne znaczenie, należą do dziedziny egzegezy Nowego, a nie Starego Testamentu.

  2. Dla chrześcijańskiego przyjaznego Żydom podejścia do Biblii hebrajskiej kluczowe jest uznanie, że Biblia hebrajska jest księgą autonomiczną, posiadającą swoje autonomiczne poselstwo, zapraszającą czytelnika do swojego świata niezależnie od poselstwa nowotestamentowego. Chociaż Biblia hebrajska traktuje także o narodach, to jest księgą mówiącą głównie o Izraelu i skierowaną do Izraela. Kościół nie jest jej bezpośrednim adresatem. Czytając ją, powinien więc dbać o to, by jej hermeneutycznie nie zawłaszczyć. Chrześcijanie winni mieć świadomość, że księga ta kieruje do nich poselstwo niejako przez Izrael, a chrystologiczna interpretacja nie jest interpretacją dla niej naturalną, lecz niejako nadnaturalną i nadzwyczajną.

  3. Przyjęcie dogmatu, wedle którego Biblia jest Pismem Świętym i poprzez nią dochodzi do nas Słowo Boga, nie pozwala na traktowanie jej z lekceważeniem. Wszelkie trudne teksty domagają się znalezienia odpowiedniego klucza i sposobu interpretacji. To samo dotyczy tekstów zarówno Biblii hebrajskiej, jak i Nowego Testamentu, które w przeszłości były używane w antyjudaistycznej i antysemickiej polemice. Chrześcijanin czytając starotestamentowe zapowiedzi kary skierowane do Izraela nie ma prawa czuć się lepszym, gdyż nie znajduje się wcale w innej sytuacji. Z drugiej strony nie jest też w gorszej sytuacji, ponieważ Bóg wyszedł i wciąż wychodzi ze swoją miłością do każdego człowieka.

  4. Odpowiednio powinny być także interpretowane tzw. antyżydowskie wypowiedzi Nowego Testamentu. Trudno wszystkie poddać tylko jednemu sposobowi interpretacji, ponieważ tekstów tego rodzaju jest wiele i znajdują się one w księgach należących do różnych tradycji Nowego Testamentu. Powtórzyć można jednak za deklaracją „Święty obowiązek”, która w punkcie trzecim posiada następujące stwierdzenie: „Zniszczenie przez wojska rzymskie Świątyni Jerozolimskiej w 70 roku spowodowało kryzys wśród Żydów. Różne ugrupowania, w tym chrześcijaństwo i wczesny judaizm rabiniczny, rywalizowały o przywództwo we wspólnocie żydowskiej, a każde podawało się za jedynego spadkobiercę biblijnego Izraela. Ewangelie odzwierciedlają to współzawodnictwo, w którym strony obrzucały się nawzajem rozmaitymi oskarżeniami. Chrześcijańskie zarzuty hipokryzji i legalizmu przedstawiają judaizm w sposób fałszywy i stanowią niechlubny fundament tożsamości chrześcijańskiej”[2]. Teksty te powinny być czytane w kontekście ogólnego, inkluzywistycznego poselstwa Nowego Testamentu, w ten sposób, by nie stały się narzędziami antyjudaistycznej retoryki.

  5. Chrześcijanin ma jednak prawo czytać Biblię hebrajską chrystologicznie. W jaki sposób zaś może to czynić? Nowy Testament informuje nas, że cała Biblia hebrajska mówi o Jezusie z Nazaretu (np. Łk 24,27). Wydarzenie Jezusa z Nazaretu jest według tekstów Nowego Testamentu obietnicą, przez którą wierzący weń włączani są w część obietnic Biblii hebrajskiej, co widać np. w 1 Kor 15,20 i Dn 12,2; Obj 21,4 i Iz 25,8.

Przytaczane powyżej teksty mówiące o władcy dotyczyły takich aspektów jak sprawiedliwość, pokój, bezpieczne mieszkanie Izraela w swoim kraju. Pojęcia te zostały przekształcone w chrystologicznej refleksji Nowego Testamentu, wedle której Bóg poprzez wydarzenie Jezusa Chrystusa obdarza sprawiedliwością, życiem wiecznym i pokojem (Rz 1,17; J 3,14; 6,40; 14,27). W ten sposób Jezus może być obecny w tekstach Biblii hebrajskiej, które akcentują wspomniane wyżej aspekty i obietnice. Zauważyć należy, że tego rodzaju chrystologiczna lektura Starego Testamentu nie powinna negować podstawowego, pierwotnego znaczenia tekstów starotestamentowych, ani nie może mieć charakteru polemicznego argumentu wymierzonego w tych, którzy nie czytają Starego Testamentu w sposób chrystologiczny.

Chrześcijańska lektura Biblii oparta na powyższych założeniach przynieść może wiele korzyści. Przyczyni się ona zarówno do poprawy relacji żydowsko-chrześcijańskich, jak i do niezafałszowanego, opartego na jasnych pryncypiach interpretacyjnych rozumienia Biblii hebrajskiej, co będzie znacznym ubogaceniem teologii Kościołów chrześcijańskich. Warto także włączyć do własnej refleksji nad Biblią elementy niezmiernie bogatej żydowskiej tradycji interpretacji Pisma Świętego.


Andrzej P. Kluczyński – biblista protestancki, doktor habilitowany nauk teologicznych, profesor nadzwyczajny Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Interesuje się judaizmem i wzajemnymi relacjami chrześcijańsko-żydowskimi

Niniejszy artykuł jest adaptacją tekstu: A. P. Kluczyński, „Chrześcijańska lektura Biblii przyjazna Żydom”, w: „Żydzi wschodniej Polski: świadectwa i interpretacje”, red. B. Olech, J. Ławski, Białystok 2013, s. 139–148.


[1] Deklaracja „Dabru Emet” („Mówcie prawdę”) ogłoszona została w roku 2000 przez grupę ponad 120 żydowskich uczonych, rabinów i nauczycieli. Deklaracja poświęcona jest chrześcijaństwu. Jej tekst dostępny jest na stronie internetowej Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów: https://www.prchiz.pl/prchizwypzyd1popup (dostęp: 8.11.2020).

[2] Chrześcijańska deklaracja „Święty Obowiązek” ogłoszona została w 2002 r. jako odpowiedź na żydowską deklarację „Dabru Emet” przez grupę amerykańskich naukowców skupionych w Grupie Uczonych Chrześcijańskich ds. Stosunków Żydowskich. Tekst deklaracji „Święty obowiązek” dostępny jest w internecie: https://www.prchiz.pl/prchizswietyobowiazekpopup (dostęp: 9.11.2020).