Jerzy Turowicz

Jerzy Turowicz

WSPOMNIENIE O JERZYM TUROWICZU

Marek Skwarnicki

Jerzy Turowicz zmarł 27 stycznia br. w Krakowie w wieku 86 lat. Był dziennikarzem, publicystą, naczelnym redaktorem «Tygodnika Powszechnego» od jego założenia w r. 1945 aż do śmierci. Pismo to powstało zaraz po II wojnie światowej w Krakowie z inicjatywy ówczesnego metropolity krakowskiego kard. Adama Stefana Sapiehy przy współudziale znanego społecznego publicysty ks. Jana Piwowarczyka oraz Jerzego Turowicza, który od r. 1939 był naczelnym redaktorem katolickiego dziennika «Głos Narodu». W 1945 r. Turowicz miał już za sobą nie tylko praktykę dziennikarską, ale i doświadczenia płynące z przynależności przed 1939 r. do Stowarzyszenia Chrześcijańskiej Młodzieży Akademickiej «Odrodzenie». Do «Odrodzenia» należało wówczas szereg przyszłych działaczy i intelektualistów chrześcijańskich, a wśród nich późniejszy Prymas Polski kard. Stefan Wyszyński. «Odrodzenie» było odpowiednikiem wielu powstających wówczas w Europie, a potem i poza nią, ośrodków intelektualno- formacyjnych inteligencji i intelektualistów katolickich, głoszących renesans — odnowę życia Kościoła. Podobnie jak polskie stowarzyszenie, tak i wiele innych związanych było z Federacją Światową Studentów Katolickich «Pax Romana» z siedzibą w szwajcarskim Fryburgu. Turowicz należał i do «Pax Romana». Brał w r. 1939 udział w kongresie tej federacji na Bałkanach. Ów pierwszy ruch odnowy Kościoła zapowiadający w przyszłości przemiany Soboru Watykańskiego II, a nawet idee dzisiejszej «nowej ewangelizacji», inspirowany był głównie myślą Jacques'a Maritaina, społeczną filozofią Emmanuela Mouniera, nurtem francuskich pisarzy: François Mauriaca, Georges'a Bernanosa, Paula Claudela, także duchowością kard. Johna Newmana i filozofią neotomistów, takich jak Yves Congar.

Chociaż II wojna światowa spustoszyła Europę, a zwłaszcza Polskę, w dodatku zmieniła ideologiczną i polityczną mapę Europy, tworząc na dziesięciolecia tzw. «żelazną kurtynę», to jednak ocalał dorobek polskiego «Odrodzenia» i «Akcji Katolickiej». Uratowani od śmierci młodzi intelektualiści, duchowni i świeccy mieli na czym budować zręby nowoczesnej formacji katolickiej przeciwdziałającej ateizacji społeczeństwa i próbom zniszczenia przez komunistów struktury Kościoła po r. 1945.

«Tygodnik Powszechny» redagowany przez Jerzego Turowicza, skupiającego wokół pisma nie tylko zdeklarowanych katolików, ale również intelektualnych agnostyków i liberałów uczciwie przeciwstawiających się ideologicznej ofensywie marksizmu-leninizmu, był coraz bardziej samotną wyspą obrony praw człowieka i kultury chrześcijańskiej, humanistycznej. W latach pięćdziesiątych rozwiązane zostają w Polsce wszelkie organizacje kościelne i świeckie katolików. Z biegiem czasu, w latach pięćdziesiątych zamknięty zostaje również i «Tygodnik Powszechny», gdyż Turowicz i cała ówczesna redakcja pisma nie godzi się na druk hołdowniczego artykułu wielbiącego zmarłego Józefa Stalina. W tym czasie zostaje też aresztowany Prymas kard. Stefan Wyszyński.

Wskazanie okoliczności, w których Jerzy Turowicz spełniał swoją zawodową i chrześcijańską powinność, otoczony pisarzami, księżmi i dziennikarzami, których zdołał skupić wokół siebie, tłumaczy też rozgłos w kraju i za granicą, jaki zdobył on sam i grupa «Tygodnika Powszechnego» w latach po r. 1956, gdy pismo zaczęło ponownie wychodzić, a z więzienia zostaje wypuszczony kard. Stefan Wyszyński. Tworzą się lepsze warunki dla apostolskiej pracy katolickich działaczy świeckich i duszpasterzy. W orbicie współpracowników «Tygodnika Powszechnego» od dawna znajduje się już wtedy ks. Karol Wojtyła. Powie on w przyszłości będąc Papieżem, że wiele zawdzięczał «Tygodnikowi Powszechnemu» w kształtowaniu swej formacji kapłańskiej. W tych czasach pismo było bardzo szeroko czytane w Polsce i obserwowane za granicą, gdyż było jedynym ośrodkiem prasowym na wielkich terenach komunizmu, które nie poddało swej autonomii władzom.

Jerzy Turowicz brał udział we wszystkich sesjach Soboru Watykańskiego II jako korespondent «Tygodnika Powszechnego». Wśród Ojców Soboru był wówczas obecny bp Karol Wojtyła, późniejszy metropolita i kardynał. Turowicz w latach obsługi prasowej Soboru zdobył masę znajomych i przyjaciół wśród elity dziennikarskiej wolnych wówczas krajów pozakomunistycznych, zawarł wiele przyjaźni z wybitnymi duchownymi. Te wszystkie kontakty i znajomości miały wielki wpływ na treść «Tygodnika Powszechnego» i jego bratniego miesięcznika «Znak», a krakowskie pisma katolików świeckich przyczyniły się znacznie do przemian posoborowych w Polsce. Miało to wpływ na wzmożenie dążności do demokracji, obronę praw człowieka, wolności twórczej i wolności wyznania i praktykowania religii. Gdy później, w latach sześćdziesiątych w krajach Zachodu rodzi się gwałtowna, nawet rewolucyjna opozycja studentów i intelektualistów przeciwko «staremu porządkowi», w Polsce odwrotnie — katolicyzm, Kościół, takie centrum myśli i kultury chrześcijańskiej jak «Tygodnik Powszechny» przyciągają do siebie walczących o wolność działaczy i intelektualistów prześladowanych przez ideologiczne państwo. Jerzy Turowicz wraz z ekipą — do której od 1958 r. należał i niżej podpisany — staje się azylem dla prześladowanych liberałów humanistycznych i intelektualistów żydowskich, a także miejscem bezustannej refleksji nad reformami duszpasterskimi, rodzącymi się po Soborze orientacjami teologicznymi i przejawami twórczości artystycznej o wartości ogólnej. Ta refleksja łączyła się ze specjalnym mecenatem nad sztuką inspirowaną Ewangelią.

Zasługą Turowicza, ale i asystentów kościelnych pisma jest w tym samym czasie pogłębienie więzów środowiska z hierarchią, zwłaszcza w Krakowie z kard. Karolem Wojtyłą. Jerzy Turowicz (a potem i inni) stają się członkami Komisji Episkopatu Polski ds. Apostolstwa Świeckich, której przewodniczył do r. 1978 Metropolita Krakowski. Turowicz wyjeżdża jako korespondent do Rzymu na kolejne Synody Biskupów i opisuje dokładnie rozwój życia Kościoła powszechnego na łamach naszego pisma. W 1987 r., podczas obrad Synodu Biskupów poświęconego powołaniu i misji ludzi świeckich w Kościele i świecie, wygłosił na sesji plenarnej referat o nowoczesnych formach duszpasterstwa parafialnego. Turowicz i inni członkowie redakcji towarzyszą pielgrzymkom Jana Pawła II. Ten przykład wskazuje najlepiej, kim był zmarły intelektualista i dziennikarz, potrafiący zarówno we własnym życiu, jak i we wszelkiej aktywności publicznej pogodzić obecność w żywym Kościele, w żywej jego wspólnocie krakowskiej, polskiej, a nawet powszechnej z obecnością w głębi świeckiego życia kultury, myśli i sztuki, biegnącego nieraz obok lub na zewnątrz Kościoła.

Turowicz przez całe życie zajmuje się publicystyką, głównie na łamach własnego pisma. Zakres jego zainteresowań i erudycji był zawsze rozległy. Poza publicystyką katolicką związaną z przemianami świata i Kościoła współczesnego poruszał palące problemy społeczne własnego kraju. Jego głośne artykuły o alkoholizmie, wystąpienia przeciw różnym formom antysemityzmu są i dziś pamiętane przez starszych czytelników. Jerzy uprawiał również publicystykę związaną z życiem sztuk plastycznych, kina, teatru, literatury. Był członkiem Penklubu i Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Otrzymał w ostatnich dziesięcioleciach doktoraty honoris causa Uniwersytetu Jagiellońskiego, Uniwersytetu Yale i Boston College. Otrzymał wiele odznaczeń państwowych po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, a więc po r. 1989. Na koniec dodajmy, że Jerzy Turowicz nie wstępując nigdy do politycznych partii, uprawiał też dziennikarstwo o tematyce politycznej, zwłaszcza w ostatnich latach. Był osobą tak znaną i cenioną przez różne odłamy opinii w Polsce, że odgrywał rolę politycznego mediatora o cennym autorytecie moralnym w dobie trudnego porządkowania demokratycznego życia w postkomunistycznej Polsce.

Żal po śmierci Jerzego Turowicza wiąże się jednak nie tylko z jego pozycją intelektualną czy społeczną, ale z jego niepowtarzalną osobowością człowieka zawsze głęboko wierzącego w Boga, można powiedzieć człowieka pobożnego, a jednocześnie otwartego na ludzi innych poglądów czy formacji umysłowych, byle by byli ludźmi uczciwymi i nie podstępnymi — co tak powszechne w naszym świecie. Turowicz przyjaźnił się z Bratem Rogerem i znał blisko Matkę Teresę, był w ciągu dziesiątków lat człowiekiem bliskim Ojca Świętego i miał przyjaciół wśród duchownych innych krajów, m.in. w Niemczech, we Francji, we Włoszech. Zamiłowany w regule Małych Braci i publicystyczny wojownik o opcję na rzecz ubogich w Kościele polskim i powszechnym, sam nie zwracał uwagi ani swą powierzchownością, ani stylem życia. Dziesiątki lat nosił poszarzały beret, a do kupna bardziej eleganckiego garnituru na wyjazd do Rzymu zmuszała go rodzina z pomocą członków redakcji i przyjaciół. Zakopany w stosach światowej i polskiej prasy, śledzący wszystkie premiery kinowe i teatralne, bywalec wernisaży malarskich, ulubieniec słynnego krakowskiego Kabaretu «Piwnica pod Baranami», skupiającego elitę umysłową i artystyczną miasta, był Jerzy Turowicz typem humanisty już dziś odchodzącego w przeszłość w Europie Internetu.

Grób Jerzego Turowicza znajduje się na małym cmentarzu obok średniowiecznego klasztoru ojców benedyktynów w Tyńcu. Znajduje się tam już kwatera «Tygodnika Powszechnego», na której spoczywają liczni zmarli w ciągu ostatnich dziesięcioleci redaktorzy i współpracownicy naszego pisma.

Marek Skwarnicki

Copyright © by L'Osservatore Romano and Polish Bishops Conference