List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej

"Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i w pewien sposób, można by powiedzieć, naszymi starszymi braćmi”.

List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej

Źródło: Konferencja Episkopatu Polski

Biskupi zaznaczyli w Liście, że wizyta w rzymskiej Synagodze nie byłaby możliwa, gdyby nie przyjęcie przez Sobór Watykański II, 8 października 1965 roku, deklaracji „Nostra aetate” („W naszych czasach”), mówiącej o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich. „Znalazły się w niej słowa, które stały się punktem zwrotnym w stosunkach między Kościołem katolickim a Żydami i judaizmem. Do nich właśnie odniósł się św. Jan Paweł II w swoim przemówieniu w rzymskiej synagodze” – przypominają biskupi i cytują je: „Po pierwsze, Kościół Chrystusowy odkrywa swoją więź z judaizmem, wgłębiając się we własną tajemnicę. Religia żydowska nie jest dla naszej religii zewnętrzna, lecz w pewien sposób wewnętrzna. Mamy zatem z nią relacje, jakich nie mamy z żadną inną religią. Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i w pewien sposób, można by powiedzieć, naszymi starszymi braćmi”.

„Zainspirowana soborową deklaracją refleksja Kościoła ukazuje coraz wyraźniej więzi łączące Żydów i chrześcijan” – podkreślają biskupi. Wskazują zarazem, że w tym roku zarówno wyznawcy Judaizmu, jak i chrześcijanie świętują Paschę w tym samym czasie. „To okazja, by przypomnieć sobie o żydowskich korzeniach chrześcijańskiej liturgii” – wskazują.

BP KEP

Pełny tekst Listu /BP KEP/ :

List Konferencji Episkopatu Polski z okazji 40. rocznicy wizyty Jana Pawła II w rzymskiej Synagodze Większej

Drodzy Siostry i Bracia,

w 5. Niedzielę Wielkiego Postu Ewangelia czytana w liturgii przenosi nas do Betanii. To tam, niespełna dwa tygodnie przed swoją śmiercią w Wielki Piątek, Pan Jezus – z ogromną mocą i przejrzystością – objawia nam dziś jej sens. Jezus umrze po to, aby Łazarz mógł otrzymać życie. Łazarz wychodzi z grobu, a Jezus zajmuje jego miejsce. Ewangelia opisuje grób Łazarza analogiczne do grobu Jezusa: „była to pieczara, a na niej spoczywał kamień”.

Śmierć Jezusa jest ceną życia, które wrócone jest Łazarzowi. Więcej: śmierć Jezusa jest ceną życia, które wrócone jest każdej i każdemu z nas. Ta cena mówi nam o największej miłości: „Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15, 13). Dlatego też ta cena kryje w sobie niezwykłą moc zobowiązania: by ją uszanować, by jej nie podeptać, by jej nie zlekceważyć! Chrystus nie zgadza się na naszą śmierć – nawet jeśli do niej dopuszcza (tak, jak dopuścił do śmierci swego przyjaciela), nie godzi się na to, byśmy w niej trwali! Taka jest dyscyplina Bożego działania i odkupienia: nasz Pan nie chroni nas magicznie od duchowej śmierci (jaką jest grzech); ile razy jednak ją wybieramy, tyle razy jest gotów nas z niej wyprowadzić. Nie godzi się na nasze trwanie w śmierci! A kto trwa śmierci? Jasnej odpowiedzi udziela nam św. Jan w swoim Pierwszym Liście: „KTO NIE MIŁUJE, TRWA W ŚMIERCI” (1 J 3, 14). Zauważmy: Słowo nie mówi tu jedynie o nienawiści. Mówi o „braku miłości”, a więc także o obojętności, bierności, braku zainteresowania, znieczulicy.

Jednym z takich śmiertelnych deficytów miłości, był (i niestety ciągle jeszcze pozostaje) ANTYSEMITYZM. Ale i z tej „śmierci” wyprowadził (i wyprowadza) nas Pan – szczególnie w ciągu ostatnich 60 lat – dzięki wydarzeniom, które czujemy się zobowiązani wszystkim nam przypomnieć.

13 kwietnia br. minie czterdzieści lat od dnia, gdy biskup Rzymu, następca św. Piotra, po raz pierwszy od czasów apostolskich przekroczył próg żydowskiego domu modlitwy. Tamtego wiosennego wieczoru, po serdecznym wzajemnym uścisku z głównym rabinem Rzymu Elio Toaffa, św. Jan Paweł II wszedł do rzymskiej synagogi w uroczystej procesji przy śpiewie psalmu 150: „Alleluja! Chwalcie Boga w Jego świątyni, chwalcie Go na firmamencie, gdzie jaśnieje moc Jego!”. „Od dawna myślałem o tej wizycie…” – wyznał papież, witając się z żydowską wspólnotą.

Tamto spotkanie czterdzieści lat temu nie byłoby możliwe, gdyby nie inne wydarzenie, którego wagę trudno dziś przecenić. Miało ono miejsce dwadzieścia lat wcześniej.

28 października 1965 r. Sobór Watykański II przyjął deklarację „Nostra aetate” („W naszych czasach”), mówiącą o stosunku Kościoła do religii niechrześcijańskich. Znalazły się w niej słowa, które stały się punktem zwrotnym w stosunkach między Kościołem katolickim a Żydami i judaizmem. Do nich właśnie odniósł się św. Jan Paweł II w swoim przemówieniu w rzymskiej synagodze. Przypomnijmy dziś jego słowa.

„Po pierwsze, Kościół Chrystusowy odkrywa swoją więź z judaizmem, wgłębiając się we własną tajemnicę. Religia żydowska nie jest dla naszej religii zewnętrzna, lecz w pewien sposób wewnętrzna. Mamy zatem z nią relacje, jakich nie mamy z żadną inną religią. Jesteście naszymi umiłowanymi braćmi i w pewien sposób, można by powiedzieć, naszymi starszymi braćmi”.

Słychać tu echo słów apostoła Pawła z Listu do Rzymian, gdzie mowa jest o „dzikich gałązkach oliwnych”, czyli poganach, „wszczepionych w szlachetną oliwkę”, którą są Żydzi żyjący w przymierzu z Bogiem. Kościół „czerpie pokarm z korzenia tej szlachetnej oliwki”. Do Pawłowej metafory drzewa oliwnego odwoływać się będą wielokrotnie kolejni papieże, podkreślając jej aktualność. „Odkryliśmy na nowo, że naród żydowski jest dla nas wciąż świętym korzeniem, z którego wyrósł Jezus” – przypomniał papież Franciszek[1]. A konieczność odczytywania nauki Jezusa i Jego uczniów „w perspektywie żydowskiej, w kontekście żywej tradycji Izraela” potwierdziła Stolica Apostolska[2].

Drugim problemem, na który zwrócił uwagę św. Jan Paweł II w czasie swego przemówienia w rzymskiej synagodze, jest obciążanie Żydów zbiorową odpowiedzialnością za śmierć Chrystusa: „Żydom jako narodowi nie można przypisywać żadnej dziedzicznej ani zbiorowej winy za to, co popełniono podczas męki Jezusa” – przywołał papież słowa soborowej deklaracji. Potępić należy wszelkie akty dyskryminacji i prześladowań Żydów, które przez wieki miały miejsce w związku z tym oskarżeniem.

Warto przypomnieć, że Katechizm Kościoła Katolickiego, powtarzając za Soborem Trydenckim, naucza jednoznacznie: „Kościół nie waha się przypisać chrześcijanom największej odpowiedzialności za mękę Jezusa, którą zbyt często obciążali jedynie Żydów. (…) Trzeba uznać, że nasza wina jest w tym przypadku większa niż Żydów. Oni bowiem, według świadectwa Apostoła, nie ukrzyżowaliby Pana chwały (1 Kor 2,8), gdyby Go poznali. (…) Ukrzyżowałeś Go i krzyżujesz nadal przez upodobanie w wadach i grzechach” (KKK 598).

W swoim wystąpieniu papież radykalnie sprzeciwił się przedstawianiu Żydów jako „odrzuconych albo przeklętych”. Przez ponad półtora tysiąca lat treści te, obecne w katolickim nauczaniu i błędnej interpretacji Pisma Świętego, kształtowały postawy chrześcijan, przyczyniając się do nienawiści, prześladowań i manifestacji antysemityzmu. Powinniśmy pamiętać, że Kościół katolicki stwierdza dziś jednoznacznie: Żydzi są nadal umiłowani przez Boga, który wezwał ich nieodwołalnym powołaniem. Bóg bowiem, wierny swym obietnicom, nie odwołał Pierwszego Przymierza. Izrael pozostaje nadal narodem wybranym[3].

W 1997 r., mówiąc o korzeniach antyjudaizmu w środowisku chrześcijańskim, św. Jan Paweł II nazwał trwanie Izraela „faktem nadprzyrodzonym”. „Ten lud trwa na przekór i wbrew wszystkiemu dlatego, że jest ludem Przymierza” – stwierdził papież[4]. Powrót do źródeł i teologiczna refleksja nad tajemnicą trwania Izraela, podjęta w XX wieku – szczególnie wobec straszliwej tragedii Szoah (Zagłady), jaka dokonała się w Europie – zaowocowały nowym, zakorzenionym w apostolskiej tradycji nauczaniem Kościoła o Żydach i judaizmie.

Zainspirowana soborową deklaracją refleksja Kościoła ukazuje coraz wyraźniej więzi łączące Żydów i chrześcijan. Są nimi szczególnie: cześć dla Słowa Bożego, modlitwa i liturgia, a także mesjańska nadzieja przyszłości. Bo „gdy lud Boży Starego i Nowego Przymierza rozważa przyszłość, zmierza on – nawet jeśli wychodzi z dwu różnych punktów widzenia – ku analogicznym celom: przybyciu lub powrotowi Mesjasza”[5]. Nawiązując do wspólnej nadziei eschatologicznej, św. Jan Paweł II powiedział: „Przymierze Nowe odnajduje w Starym swoje korzenie. O ile zaś Stare może odnaleźć w Nowym swe spełnienie, to jest oczywiście sprawą Ducha Świętego. My, ludzie, staramy się temu tylko nie przeszkadzać[6].”

Rocznica papieskiej wizyty w rzymskiej synagodze przypadnie nazajutrz po zakończeniu Oktawy Wielkanocy. W tym roku zarówno wyznawcy Judaizmu, jak i chrześcijanie świętują Paschę w tym samym czasie. To okazja, by przypomnieć sobie o żydowskich korzeniach chrześcijańskiej liturgii.

Św. Jan Paweł II podkreślał, że te „korzenie należy jeszcze głębiej poznać; szczególnie muszą je lepiej poznać i docenić wierni”, ponieważ „wzięcie pod uwagę wiary i życia religijnego narodu żydowskiego, tak jak są one wyznawane i przeżywane współcześnie”, może nam pomóc w lepszym zrozumieniu życia Kościoła[7].

W wielu miejscowościach – nieraz tuż obok nas, czasem nieco dalej – znajdują się ocalałe z wojennej zawieruchy synagogi. W większości z nich nie rozbrzmiewa już dziś głos radosnej szabatowej modlitwy. Są jednak i takie, które tętnią religijnym życiem. Podążając śladem św. Jana Pawła II, odwiedźmy 13 kwietnia synagogę. Wspomnijmy mężczyzn i kobiety, których modlitwami przez wieki nasiąkały mury bożnic. A tam, gdzie jest to możliwe, spotkajmy się z żydowskimi siostrami i braćmi. Pamiętając, że zawsze modlimy się za nich w liturgii wielkopiątkowej, prosząc Boga, aby lud, który On jako pierwszy nabył na własność, „wzrastał w wierności Jego przymierzu” i mógł „osiągnąć pełnię odkupienia”. Bo „nie ma żadnych wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia, ale jak to może być możliwe bez wyraźnego wyznawania Chrystusa – jest i pozostanie niezgłębioną tajemnicą Bożą”[8].

Niech nas wspiera swoją modlitwą Maryja, Matka naszego Pana, „Wybrana Córka Izraela”[9].

Pasterze Kościoła katolickiego w Polsce obecni na 404. Zebraniu Plenarnym Konferencji Episkopatu Polski.

Warszawa, 12 marca 2026 roku

*****

[1] „List do niewierzącego” papieża Franciszka – odpowiedź do Eugenia Scalfariego, opublikowana na łamach „La Repubblica”, 11.09.2013, www.vatican.va

[2] „Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”, Komisja Stolicy Apostolskiej ds. Relacji Religijnych z Judaizmem, 14, 10.12.2015

[3] EG 247; Rz 11,29; KKK 839; NA 4

[4] Jan Paweł II, Przemówienie do uczestników sympozjum „Korzenie antyjudaizmu w środowisku chrześcijańskim”, Watykan, 31.10.1997

[5] „Żydzi i judaizm w głoszeniu Słowa Bożego i katechezie Kościoła katolickiego”, Komisja Stolicy Apostolskiej ds. Stosunków Religijnych z Judaizmem, II, 10, 24.06.1985

[6] Jan Paweł II, „Przekroczyć próg nadziei”,16

[7] Jan Paweł II, Przemówienie do uczestników Spotkania Delegatów Krajowych Konferencji Episkopatów oraz innych ekspertów do spraw relacji katolicko-żydowskich, Rzym, 06.03.1982

[8] „Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”, Komisja Stolicy Apostolskiej ds. Relacji Religijnych z Judaizmem, 36, 10.12.2015

[9] „Zbiór Mszy o Najświętszej Maryi Pannie”, 1998, Msza I: Najświętsza Maryja Panna Wybrana Córka Izraela.


Więcej do przeczytania

(red)

****

****

Z komentarzy polecanych!

Tomasz Terlikowski FB

KEP napisał - dobry i teologicznie bez zarzutu list na temat judaizmu. Jego treść składa się w zasadzie wyłącznie z cytatów z Jana Pawła II (a także Soboru Trudenckiego). I nagle w mediach społecznościowych (a także części mediów podających się za katolickie) uaktywniły się tabuny niedawnych obrońców czci papieża, którzy zawarte w jego nauczaniu tezy uznają za herezję, odrzucenie nauczania Kościoła, satanizm i antychrześcijaństwo itd.

A wtedy zapada milczenie. Obrońcy dobrego imienia papieża milczą, jakoś nie ma marszów w obronie papieskiego nauczania i szacunku dla nauczania Kościoła. Nie ma odważnych, żeby powiedzieć „nie” antysemitom, którzy podając się za chrześcijan (a warto przypomnieć, że nie da się nim być jeśli nie wierzy się w Boga Żydów) odrzucają własne korzenie i jednoznaczne nauczanie Kościoła.

W takiej sytuacji jednak milczeć nie należy. List KEP to bardzo ostrożne (ale doceniam i takie) wyrażenie nauczanie Kościoła na temat judaizmu. Nauczanie, które korzeniami sięga Vaticanum II, a potem jest rozwijane przez Jana Pawła II, Benedykta XVI, Franciszka i Leona XIV, a przede wszystkim przez cały szereg teologów i uczestników dialogu. Ten proces reinterpretacji (zgodnie z najgłębszymi korzeniami, a nie późniejszymi wypaczeniami) rozumienia relacji między judaizmem a chrześcijaństwem toczy się także w innych wyznaniach chrześcijańskich i prowadzi do niesamowitego rozwoju nie tylko dialogu, ale także samorozumienia chrześcijaństwa. I tylko żal, że niektórzy tak bardzo pragną znaleźć pseudo-duchowe uzasadnienie swojej niechęci do Żydów i przekonania o wyjątkowym znaczeniu swojego rozumienia Objawienia, że odrzucają ten rozwój i to stanowisko. Antysemityzm przesłania im piękno Ewangelii…

Bartosz Rajewski FB

Piszę te słowa w pociągu z Bonn do Düsseldorfu. Właśnie mijam Kolonię. Nad Renem - w kraju, który w XX wieku doświadczył najciemniejszych konsekwencji nienawiści wobec narodu żydowskiego - refleksja nad antysemityzmem brzmi inaczej. Mocniej. Poważniej. Bardziej odpowiedzialnie. Nadałem jej tytuł: "Recepcja listu biskupów o antysemityzmie. Między milczeniem a odwagą".

Dlatego najpierw chcę powiedzieć jasno: dziękuję polskim biskupom za ten list. Za odwagę. Za to, że nie ulegli presji krzykliwych środowisk, które pod pozorem „obrony wiary” próbują przemycać język pogardy, lęku i wykluczenia. Za to, że nazwali antysemityzm po imieniu, jako grzech, jako „deficyt miłości”, jako rzeczywistość, która niestety nie należy tylko do przeszłości.

Bo właśnie reakcje na ten list pokazują, jak bardzo był potrzebny.

Z jednej strony - milczenie. W wielu parafiach list nie został nawet wspomniany.

Z drugiej - oburzenie, często podszyte agresją, a czasem wręcz językiem nienawiści. To nie jest przypadek. To jest diagnoza. Dlaczego ten list jest tak ważny?

Bo przypomina coś, co dla chrześcijanina powinno być oczywiste, a jednak wciąż nie jest: że antysemityzm nie jest „opinią” ani „opcją polityczną”, ale grzechem przeciw miłości; że chrześcijaństwo nie istnieje bez judaizmu, bo wyrasta z tego samego korzenia; że nie można przypisywać Żydom zbiorowej winy za śmierć Jezusa, bo to sprzeczne zarówno z Ewangelią, jak i nauczaniem Kościoła. I wreszcie - że Szoah jest faktem historycznym, którego negowanie nie jest „alternatywną interpretacją”, ale moralnym upadkiem i świadomym iście "gebelsowskim" fałszowaniem historii.

Trzeba też wiedzieć, że nie jest to list polityczny. Jednym z najczęstszych zarzutów jest to, że list rzekomo „pomija inne tragedie” albo „jest jednostronny”. To nieporozumienie. Ten dokument nie jest analizą geopolityczną ani manifestem politycznym. To tekst teologiczny, wpisany w bardzo konkretny kontekst: rocznicę wizyty św. Jana Pawła II w rzymskiej synagodze. Sam wybieram się tam z wizytą w dniu 13 kwietnia. Kościół nie mówi tu „o wszystkim naraz”, bo wtedy nie powiedziałby nic konkretnego. Mówi o jednym konkretnym grzechu - antysemityzmie - który nadal istnieje i wymaga nawrócenia. To, że biskupi w tym dokumencie nie rozwijają innych tematów, nie oznacza, że ich nie dostrzegają. Nauczanie Kościoła wielokrotnie odnosi się do wojen, cierpienia Palestyńczyków, Ukrainy, migrantów czy ofiar przemocy. Wrażliwość jednak nie polega na tym, że wszystko mówimy naraz, tylko że potrafimy nazwać konkretną ranę w konkretnym momencie. Relatywizowanie jednego zła przez wskazywanie innych przejawów zła nie leczy świata. Raczej znieczula sumienie.

Istotne jest podkreślenie, że Sobór Watykański II to początek, a nie koniec dialogu. Niektórzy próbują przedstawiać nauczanie zawarte w liście jako „zdradę tradycji”. To również nieporozumienie. To, co Kościół mówi dziś o judaizmie, nie jest zerwaniem z wiarą, ale jej pogłębieniem. Sobór Watykański II nie zamknął tego procesu, ale go rozpoczął. Chrześcijanie - także katolicy - musieli zmierzyć się z bolesną prawdą: że teologiczny antyjudaizm przez wieki współtworzył klimat, w którym mógł rozwinąć się antysemityzm. Że błędne interpretacje Pisma, stereotypy i uprzedzenia sprawiały, że wielu uczniów Chrystusa nie potrafiło rozpoznać w Żydach swoich braci. To nie jest „ideologia”. To jest rachunek sumienia Kościoła. I właśnie dlatego powrót do dawnych schematów nie byłby „obroną tradycji”, ale jej zniekształceniem, a także powrotem do błędów, które miały tragiczne konsekwencje.

Chciałbym również zwrócić uwagę na paradoks „obrońców papieża”. Jest w tej sytuacji coś bardzo znamiennego. Ci sami, którzy jeszcze niedawno z wielką gorliwością bronili św. Jana Pawła II, dziś odrzucają jego nauczanie, nazywając je herezją, zdradą czy „antychrześcijaństwem". A przecież ten list w ogromnej mierze opiera się właśnie na jego słowach. Gdzie są dziś obrońcy papieskiego nauczania? Dlaczego milczą, gdy jest ono atakowane? Nie można jednocześnie powoływać się na Papieża Polaka i odrzucać jego nauczania tylko dlatego, że nie pasuje do naszych emocji czy uprzedzeń.

Chciałbym też w tej mojej refleksji, dla jej komplementarności, odpowiedzieć na najostrzejsze i najczęściej pojawiające się w dyskusjach internetowych zarzuty.

  1. „To relatywizacja chrześcijaństwa” i "odrzucenie Jezusa Chrystusa". Nie! Kościół nie mówi, że Chrystus jest zbędny. Mówi, że Boże działanie przekracza nasze schematy, a tajemnica zbawienia Izraela pozostaje w rękach Boga. To nie relatywizm. To pokora wobec tajemnicy.

  2. „To manipulacja historią i Biblią”. Nie! To dojrzalsza lektura Pisma, uwzględniająca kontekst, język i historię. Kościół nie usuwa trudnych tekstów, ale przestaje interpretować je w sposób prowadzący do nienawiści.

  3. „To brak solidarności z cierpiącymi na Bliskim Wschodzie chrześcijanami”. Nie! Sprzeciw wobec antysemityzmu nie wyklucza obrony chrześcijan. Miłość nie jest grą o sumie zerowej.

  4. „To zdrada Ewangelii”. Nie! Antysemityzm jest zdradą Ewangelii. Bo Ewangelia zaczyna się od Izraela i bez niego staje się niezrozumiała.

Na koniec. Wczoraj wieczorem, po powrocie z niedzielnej posługi, przeczytałem ten list jeszcze raz. I zobaczyłem w nim rzecz prostą, ale dzisiaj wcale nieoczywistą: postawę autentycznie chrześcijańską i ewangeliczną. Nie triumfalistyczną. Nie agresywną. Nie podszytą lękiem. Ale uczciwą, odważną, ewangeliczną i wewnętrznie czystą. To tekst, który nie schlebia uprzedzeniom, lecz wzywa do nawrócenia. Dlatego ten list trzeba nie tylko przeczytać, ale potraktować serio: przyjąć, bronić i przekładać na konkret życia. Bo problemem nie jest wyłącznie sam antysemityzm. Problemem jest także nasze - polskich katolików - milczenie wobec niego, nasza obojętność, nasza gotowość, by uznać nienawiść za „pogląd”, a pogardę za „przywiązanie do tradycji”. A przecież tam, gdzie człowiek odmawia drugiemu godności, tam chrześcijaństwo przestaje żyć Ewangelią, a staje się karykaturą i ideologią. I właśnie dlatego wobec antysemityzmu milczeć nie wolno.

Ks. Bartosz Rajewski

Ks. prof. Andrzej Perzyński pisze: "Dlaczego ataki na List KEP są bezzasadne?"

Źródło: Klub Chrześcijan i Żydów "Przymierze"

W internecie zawrzało. List Konferencji Episkopatu Polski, odczytany w kościołach z okazji 40. rocznicy historycznej wizyty Jana Pawła II w rzymskiej synagodze, stał się zarzewiem gwałtownego sporu. Dla postronnego obserwatora sytuacja ta może wydawać się paradoksalna: dokument, który w swej istocie jest jedynie przypomnieniem elementarnych prawd wiary i oficjalnego nauczania Kościoła ostatnich sześciu dekad, został przez część komentatorów okrzyknięty „skandalem” czy wręcz „herezją”. Czyż ataki te nie wynikają albo z głębokiej niewiedzy, albo z przedkładania politycznych emocji nad Magisterium Kościoła? Główny zarzut doktrynalny wysuwany przez krytyków dotyczy stwierdzenia o „nieodwołalności wybrania Izraela”. Atakujący list sugerują, że biskupi promują indyferentyzm religijny, jakoby Żydzi mieli własną, równoległą drogę zbawienia poza Chrystusem. To fundamentalne nieporozumienie. List KEP nie wprowadza żadnej „nowej teologii”. Opiera się on na twardym fundamencie Pisma Świętego – konkretnie na słowach św. Pawła z Listu do Rzymian: „Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (Rz 11, 29).

Kościół od dawna odrzucił tzw. teologię zastępstwa (supersesjonizm), która twierdziła, że Kościół całkowicie zajął miejsce Izraela w planie Bożym. Jak przypomniał Jan Paweł II w Moguncji w 1980 roku, Stare Przymierze „nigdy nie zostało przez Boga odwołane”. Uznanie tej prawdy nie umniejsza roli Chrystusa jako jedynego Zbawiciela, lecz – jak uczy dokument Komisji Stolicy Apostolskiej ds. Stosunków Religijnych z Judaizmem z 2015 roku – pozostaje „niezgłębioną tajemnicą Bożą”.

Drugi front ataku ma charakter społeczno-polityczny. Krytycy podnoszą argument „złego timingu”, wskazując na obecną sytuację na Bliskim Wschodzie. Twierdzą, że w obliczu działań wojennych w Strefie Gazy, list o „starszych braciach” jest nie na miejscu. To klasyczny błąd logiczny dotyczący kategorii tekstu. List Episkopatu nie jest komentarzem do bieżącej polityki rządu Izraela, lecz dokumentem religijnym o charakterze rocznicowym i teologicznym. Mieszanie porządku wiary z bieżącą geopolityką jest niebezpieczne. Jeśli chrześcijanin uzależnia swój stosunek do „narodu Przymierza” od aktualnych nagłówków w serwisach informacyjnych, to znaczy, że jego wiara została skolonizowana przez politykę. Antysemityzm, nazwany w liście „śmiertelnym deficytem miłości”, jest grzechem niezależnie od tego, co dzieje się na mapach świata.

Najbardziej niepokojącym zjawiskiem jest jednak manifestowany przez niektórych księży bojkot lektury listu. Argumentacja, że „mam obowiązek głosić o Chrystusie, a nie o Żydach”, tworzy fałszywą dychotomię. Nie da się w pełni głosić Chrystusa, odcinając Go od Jego żydowskiej tożsamości i od korzeni, z których wyrósł Kościół. Jak wielokrotnie podkreślali ostatni papieże: „nie możemy uważać judaizmu za obcą religię”.

Bunt przeciwko listowi, który wzywa do dialogu i odwiedzania synagog, obnaża smutną prawdę: dla części środowisk katolickich w Polsce „tradycja” stała się ideologicznym orężem, a nie żywym przekazem wiary. Jeśli wezwanie do miłości bliźniego i szacunku dla ojców w wierze budzi taką agresję, to znaczy, że taki list był wręcz paląco konieczny.

Ataki na List KEP są bezzasadne, ponieważ uderzają w wierność Słowu Bożemu i Magisterium Ecclesiae. Zamiast doszukiwać się w liście spisków, warto potraktować go jako zaproszenie do pogłębienia własnej tożsamości. Bo, jak przypomniał św. Jan Paweł II, odkrywając więź z Żydami, Kościół odkrywa „własną głęboką tajemnicę”. Wszystko inne jest tylko szumem informacyjnym, który z prawdziwą wiarą ma niewiele wspólnego.

ks. Andrzej Perzyński

Grzegorz Michalczyk

Źródło: Klub Chrześcijan i Żydów "Przymierze"

Masowy, pełen inwektyw i nienawiści atak środowisk lefebrystowsko-fundamentalistycznych na polski episkopat potwierdza tylko konieczność publikacji rocznicowego listu. Biskupi wykazali się mądrością i odwagą. Oczywiście mogli nie przypominać jakie jest obowiązujące nauczanie Kościoła o Żydach i judaizmie - i mieć święty spokój. Wybrali trudniejszą drogę. Bo nie można o tym nie przypominać, niezależnie od politycznych kontekstów i agresji ze strony środowisk jawnie negujących Sobór Watykański II i posoborowe nauczanie papieży. A więc przypominajmy co dziś głosi Kościół: „Módlmy się za Żydów, do których najpierw Pan Bóg nasz przemówił, aby pomógł im wzrastać w miłości Jego Imienia i w wierności Jego przymierzu.” (Mszał Rzymski, Wielki Piątek Męki Pańskiej)

„Żydzi ze względu na swoich praojców do tej pory pozostają umiłowanymi dla Boga, który nie żałuje swoich darów i wezwania” (Sobór Watykański II, Nostra aetate, nr 4) „Ci, którzy jeszcze nie przyjęli Ewangelii, w rozmaity sposób przyporządkowani są do Ludu Bożego. Przede wszystkim więc naród, który pierwszy otrzymał przymierze i obietnice i z którego narodził się Chrystus wedle ciała (por. Rz 9,4-5), lud dzięki wybraniu szczególnie umiłowany ze względu na przodków, albowiem Bóg nie żałuje darów i wezwania (por. Rz 11,28-29).” (Sobór Watykański II, Lumen Gentium, nr 16)

„Stare Przymierze nigdy nie zostało odwołane” (Katechizm Kościoła Katolickiego, 121) „Bardzo szczególne spojrzenie kierujemy na naród żydowski, którego Przymierze z Bogiem nie zostało nigdy odwołane, ponieważ «dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne» (Rz 11, 29). (…) Jako chrześcijanie nie możemy uważać judaizmu za obcą religię ani nie możemy zaliczać Żydów do tych, którzy są wezwani do porzucenia bożków, aby nawrócić się do prawdziwego Boga (por. 1 Tes 1, 9). Razem z nimi wierzymy w jednego Boga działającego w historii i przyjmujemy z nimi wspólne Słowo objawione. (Franciszek, Evangelii Gaudium, nr 247) „Bóg nadal działa w narodzie Starego Przymierza i sprawia, że istnieją skarby mądrości wypływające z jego spotkania ze Słowem Bożym. Dlatego również Kościół się ubogaca, gdy przyjmuje wartości judaizmu. Chociaż niektóre przekonania chrześcijańskie są nie do przyjęcia przez judaizm, a Kościół nie może wyrzec się głoszenia Jezusa jako Pana i Mesjasza, istnieje bogata komplementarność, pozwalająca nam czytać razem teksty Biblii hebrajskiej i pomagać sobie nawzajem w studiowaniu bogactwa Słowa” (Franciszek, Evangelii Gaudium, nr 249) „Izrael jest wybranym i umiłowanym ludem Bożym, narodem przymierza, które nigdy nie zostało anulowane lub cofnięte. Bóg nigdy nie odwołał przymierza ze swoim narodem, Izraelem” (Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”, nr 34-35, Komisja Stolicy Apostolskiej ds. Relacji Religijnych z Judaizmem)

„Judaizmu nie należy traktować zwyczajnie jako innej religii. Żydzi są w istocie naszymi „starszymi braćmi” (św. Jan Paweł II), naszymi „ojcami w wierze” (Benedykt XVI)” (Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”, nr 14) „z chrześcijańskiego wyznania wiary, że może być tylko jedna droga do zbawienia, w żaden sposób nie wynika, iż Żydzi są wykluczeni z Bożego zbawienia, ponieważ nie wierzą w Jezusa Chrystusa jako Mesjasza Izraela i Syna Bożego. Twierdzenie takie nie znajduje żadnego oparcia w soteriologicznej interpretacji świętego Pawła, który w Liście do Rzymian nie tylko daje wyraz przekonaniu, że nie może być żadnego zerwania w historii zbawienia, ale że zbawienie pochodzi od Żydów (por. także J 4,22). Bóg powierzył Izraelowi wyjątkową misję i nie zrealizuje swego tajemnego planu zbawienia wszystkich narodów (por. 1 Tm 2, 4), nie włączając do niego swego „pierworodnego syna” (Wj 4,22). Stąd jest oczywiste, że Paweł w Liście do Rzymian ostatecznie odpowiada negatywnie na pytanie, jakie sam postawił: czy Bóg odrzucił swój naród. Tak, jak stanowczo stwierdza: „Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne” (Rz 11,29) (Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”, nr 36)

„Wśród wielu Ojców Kościoła stale znajdowała uznanie tak zwana teoria zastępstwa lub zastąpienia, stanowiąc w średniowieczu obiegową podstawę teologiczną relacji z judaizmem: obietnice i zobowiązania Boga nie mają już zastosowania do Izraela, ponieważ nie rozpoznał on Jezusa jako Mesjasza i Syna Bożego, ale zostały przeniesione na Kościół Jezusa Chrystusa, który od tej pory stał się prawdziwym „nowym Izraelem”, nowym narodem wybranym Boga. (…) Bezpodstawna się staje teologia zastępstwa czy zastąpienia przeciwstawiająca sobie dwa odrębne podmioty, Kościół pogan i odrzuconą Synagogę, której miejsce zajmuje. (Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”, nr 17)

„…wiara chrześcijańska w powszechne zbawcze znaczenie Jezusa Chrystusa może być spójnie łączona z równie jasną deklarację wiary w nigdy nieodwołane przymierze Boga z Izraelem” (Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”, nr 37) „gdy lud Boży Starego i Nowego Przymierza rozważa przyszłość, zmierza on – nawet jeśli wychodzi z dwu różnych punktów widzenia – ku analogicznym celom: przybyciu lub powrotowi Mesjasza”
(Żydzi i judaizm w głoszeniu Słowa Bożego i katechezie Kościoła katolickiego, nr 14, Komisja Stolicy Apostolskiej ds. Stosunków Religijnych z Judaizmem)

„Spotkanie między Ludem Bożym Starego Przymierza, które nigdy nie zostało przez Boga odwołane, a Ludem Nowego Przymierza – jest zarazem dialogiem wewnątrz naszego Kościoła, jakby między pierwszą i drugą częścią jego Biblii” (Jan Paweł II, Przemówienie do przedstawicieli wspólnoty żydowskiej, Moguncja, 17.11.1980)

„Z uczuciami żywej serdeczności staję pośród was, aby wyrazić szacunek i miłość, jakie Biskup Rzymu i Kościół Rzymu, jaki również cały Kościół katolicki, żywią do tej wspólnoty i do wspólnot żydowskich rozsianych po świecie. (…) Ja również, w latach pontyfikatu, chciałem okazać swą bliskość i uczucie do narodu Przymierza. Zachowuję żywe w sercu wszystkie chwile pielgrzymki (…) zwłaszcza wizyty w synagogach w Kolonii i Nowym Jorku. (…) Kościół, Lud Boży Nowego Przymierza, badając samą swoją tajemnicę, odkrywa własną głęboką więź z Żydami, wybranymi przez Pana”

(Benedykt XVI, Przemówienie w Synagodze Większej w Rzymie) „nie ma żadnych wątpliwości, że Żydzi są uczestnikami Bożego zbawienia, ale jak to może być możliwe bez wyraźnego wyznawania Chrystusa – jest i pozostanie niezgłębioną tajemnicą Bożą” (Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne, nr 36) „Zresztą, wybranie tego ludu, z którego wyszedł Jezus, nigdy nie zostało odwołane.” (Międzynarodowa Komisja Teologiczna, Wiara i inkulturacja, nr 17, vatican.va)

„Ten lud trwa na przekór i wbrew wszystkiemu dlatego, że jest ludem Przymierza” (Jan Paweł II, Przemówienie do uczestników sympozjum „Korzenie antyjudaizmu w środowisku chrześcijańskim, 31.10.1997)

„Przymierze Nowe odnajduje w Starym swoje korzenie. O ile zaś Stare może odnaleźć w Nowym swe spełnienie, to jest oczywiście sprawą Ducha Świętego. My, ludzie, staramy się temu tylko nie przeszkadzać.” (Jan Paweł II, Przekroczyć próg nadziei, nr 16) „Odkryliśmy na nowo, że naród żydowski jest dla nas wciąż świętym korzeniem, z którego wyrósł Jezus” (Franciszek, List do niewierzącego, 11.09.2013, vatican.va)

„Kościół musi postrzegać ewangelizację Żydów, którzy wierzą w jednego Boga, w sposób odmienny od ewangelizacji skierowanej do ludzi innych religii i światopoglądów. W praktyce oznacza to, że Kościół katolicki nie prowadzi, ani nie popiera żadnej konkretnej instytucjonalnej pracy misyjnej skierowanej ku Żydom. Ale podczas gdy istnieje zasadnicze odrzucenie instytucjonalnej misji skierowanej wobec wyznawców judaizmu, to chrześcijanie są jednak wezwani do dawania świadectwa wiary w Jezusa Chrystusa, także wobec Żydów, choć powinni to czynić w sposób pokorny i wrażliwy przyznając, że Żydzi są depozytariuszami Słowa Bożego, zwłaszcza pamiętając o wielkiej tragedii Szoah. (Bo dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”, nr 40)

Żydzi, list episkopatu i grzech zaniedbania

Może po prostu wcześniej mało kto nad Wisłą interesował się tym, jakie dokumenty ukazują się w Watykanie, czym żyje Kościół powszechny, jak rozwija się teologia. 24/03/2026