Najważniejsze wydarzenia, okoliczności i kontekst dialogu chrześcijańsko-żydowskiego - 2026

Kalendarz

Czytaj jeszcze:

Kalendarium 2026

Styczeń 2026

Luty 2026

Marzec 2026

Kwiecień 2026

Maj 2026

Czerwiec 2026

Lipiec 2026

__

Zdarzenia wokół określonej sprawy lub na określony temat

Instytucje, organizacje

ERC Starting Grant Project Christosemitism

Christosemitism is a multifaceted research project, sponsored by the European Research Council. Its aim is to analyze the role of Christian agents, ideas, and initiatives in the creation of an anti-antisemitic consensus in Europe and beyond between 1945 and 2020, and to explore the intersection between the question of antisemitism and the extensive processes which took place within the Christian world at the same time, including secularization, liberalization, and the globalization of Christianity. Led by Prof. Karma Ben Johanan, our team of eight researchers, ranging from graduate students to post doctoral scholars, employs diverse methodologies from fields including religious studies, intellectual history, cultural studies, anthropology, and philosophy, as well as archival research.

Christosemitism: A History of European Christian Anti-Antisemitism 1945-2020

The project studies the history of the Roman Catholic and Protestant repudiation of antisemitism, which I term Christian anti-antisemitism, in Western Europe between 1945 and 2020. I argue that through its expression in multiple ecclesiastical declarations, theological works, liturgical events, educational projects, and professional appointments, anti-antisemitism is a core component of contemporary European Christianity. As such, it is inherently tied to the reconfiguration of Western Christianity in the late 20th and early 21st centuries within the context of liberal secular society, to the creation of orthodoxies and heresies, and to processes of secularization, decolonization, and the globalization of Christianity.

Rabbis for Human Rights

Aleksander Kamkow: Kim są Rabbis for Human Rights?

Avi Daboush: To izraelskie stowarzyszenie rabinów działających na rzecz praw człowieka. Organizacja powstała w czasie pierwszej Intifady w 1988 roku — a ja jestem jej dyrektorem od siedmiu lat.

Wspieramy osoby żyjące w ubóstwie — zarówno Żydów, jak i Arabów — pracujemy też z młodzieżą żydowską przed służbą wojskową oraz z osobami zaangażowanymi w dialog międzyreligijny, głównie z Izraela, ale także z Palestyny. Mamy też dział zajmujący się prawami człowieka na terytoriach okupowanych. Jesteśmy obecni na Zachodnim Brzegu.

W Gazie działalność organizacji non profit jest dziś praktycznie niemożliwa. Dlatego skupiamy się przede wszystkim na tzw. obecności ochronnej na Zachodnim Brzegu. Towarzysząc Palestyńczykom, staramy się chronić ich przed przemocą osadników i dokumentować ją. Przez lata prowadziliśmy szeroko zakrojone działania w czasie zbiorów oliwek i później w sezonie sadzenia, a w ostatnim okresie — zwłaszcza od 7 października — rozbudowaliśmy sieć koordynatorów terenowych. Część z nich to Palestyńczycy, część Izraelczycy. Działają na dużym obszarze — od północy, w okolicach Nablusu i północnej części Doliny Jordanu, aż po rejon Hebronu, Betlejem i południową część Doliny Jordanu, w tym okolice Ma’ale Adumim i Jerozolimy.

Naszym celem jest wspieranie społeczności, które znajdują się w szczególnie trudnej i niebezpiecznej sytuacji. Od powstania obecnego rządu, a zwłaszcza po 7 października, obserwujemy nasilenie działań, które można określić mianem działań wojskowych — choć nie jest to wojna w takim sensie jak w Gazie. Mamy raczej do czynienia z aktywnością grup paramilitarnych — żydowskich bojówek działających w terenie, które zajmują kolejne wzgórza, zakładają posterunki i farmy, a następnie atakują palestyńskie społeczności.

Zdarza się także przemoc z użyciem broni palnej. W ostatnich tygodniach, od początku wojny z Iranem, zginęło 19 Palestyńczyków — większość z rąk osadników, ale część z rąk wojska. Po 7 października wielu osadników uzbrojono i włączono do oddziałów obrony lokalnej (tzw. security squads). Formalnie nie są częścią struktur IDF, w praktyce często współpracują z izraelskimi siłami bezpieczeństwa.

Mieszkam przy samej granicy ze Strefą Gazy, w kibucu Nirim, zaledwie kilometr od Chan Junis. U nas również funkcjonuje coś w rodzaju grupy paramilitarnej. To cywile, ale otrzymują od armii sprzęt, broń, a nawet wynagrodzenie. Niestety zdarza się, że ta broń jest używana przeciwko palestyńskim cywilom.

Doświadczyliśmy tego bezpośrednio podczas ostatnich zbiorów oliwek, pod koniec listopada i w grudniu. Byliśmy wtedy w gajach oliwnych w Diristii. Nasza grupa liczyła 40 osób, głównie z Izraela i USA. W pewnym momencie przyjechało dwóch rezerwistów z osiedla Rawawa, wycelowali w nas broń i oddali strzały w powietrze. Na szczęście nic się nie stało, ale na własne oczy zobaczyliśmy, do czego osadnicy wykorzystują broń przekazaną im przez izraelskie władze. Choć osadnicy zaczynają zachowywać się agresywnie nawet wobec aktywistów, nie możemy pozostawić społeczności doświadczających przemocy osadników na pastwę losu.) Avi Daboush: To izraelskie stowarzyszenie rabinów działających na rzecz praw człowieka. Organizacja powstała w czasie pierwszej Intifady w 1988 roku — a ja jestem jej dyrektorem od siedmiu lat.

Wspieramy osoby żyjące w ubóstwie — zarówno Żydów, jak i Arabów — pracujemy też z młodzieżą żydowską przed służbą wojskową oraz z osobami zaangażowanymi w dialog międzyreligijny, głównie z Izraela, ale także z Palestyny. Mamy też dział zajmujący się prawami człowieka na terytoriach okupowanych. Jesteśmy obecni na Zachodnim Brzegu.

W Gazie działalność organizacji non profit jest dziś praktycznie niemożliwa. Dlatego skupiamy się przede wszystkim na tzw. obecności ochronnej na Zachodnim Brzegu. Towarzysząc Palestyńczykom, staramy się chronić ich przed przemocą osadników i dokumentować ją. Przez lata prowadziliśmy szeroko zakrojone działania w czasie zbiorów oliwek i później w sezonie sadzenia, a w ostatnim okresie — zwłaszcza od 7 października — rozbudowaliśmy sieć koordynatorów terenowych. Część z nich to Palestyńczycy, część Izraelczycy. Działają na dużym obszarze — od północy, w okolicach Nablusu i północnej części Doliny Jordanu, aż po rejon Hebronu, Betlejem i południową część Doliny Jordanu, w tym okolice Ma’ale Adumim i Jerozolimy.

Naszym celem jest wspieranie społeczności, które znajdują się w szczególnie trudnej i niebezpiecznej sytuacji. Od powstania obecnego rządu, a zwłaszcza po 7 października, obserwujemy nasilenie działań, które można określić mianem działań wojskowych — choć nie jest to wojna w takim sensie jak w Gazie. Mamy raczej do czynienia z aktywnością grup paramilitarnych — żydowskich bojówek działających w terenie, które zajmują kolejne wzgórza, zakładają posterunki i farmy, a następnie atakują palestyńskie społeczności.

Zdarza się także przemoc z użyciem broni palnej. W ostatnich tygodniach, od początku wojny z Iranem, zginęło 19 Palestyńczyków — większość z rąk osadników, ale część z rąk wojska. Po 7 października wielu osadników uzbrojono i włączono do oddziałów obrony lokalnej (tzw. security squads). Formalnie nie są częścią struktur IDF, w praktyce często współpracują z izraelskimi siłami bezpieczeństwa.

Mieszkam przy samej granicy ze Strefą Gazy, w kibucu Nirim, zaledwie kilometr od Chan Junis. U nas również funkcjonuje coś w rodzaju grupy paramilitarnej. To cywile, ale otrzymują od armii sprzęt, broń, a nawet wynagrodzenie. Niestety zdarza się, że ta broń jest używana przeciwko palestyńskim cywilom.

Doświadczyliśmy tego bezpośrednio podczas ostatnich zbiorów oliwek, pod koniec listopada i w grudniu. Byliśmy wtedy w gajach oliwnych w Diristii. Nasza grupa liczyła 40 osób, głównie z Izraela i USA. W pewnym momencie przyjechało dwóch rezerwistów z osiedla Rawawa, wycelowali w nas broń i oddali strzały w powietrze. Na szczęście nic się nie stało, ale na własne oczy zobaczyliśmy, do czego osadnicy wykorzystują broń przekazaną im przez izraelskie władze. Choć osadnicy zaczynają zachowywać się agresywnie nawet wobec aktywistów, nie możemy pozostawić społeczności doświadczających przemocy osadników na pastwę losu.